Jaka będzie przyszłość kopalni Bobrek-Centrum? Wojna z samorządem Bytomia trwa

Magdalena Nowacka-Goik
Kompania odwołała się do SKO od decyzji Koja. "Bobrek" może stanąć, jeśli nie będzie konkretów. Zobacz, gdzie zlokalizowane są pola górnicze:

[NOWE DONIESIENIA: Wielkie emocje, oklaski i apele! Górnicy na sesji RM w Bytomiu. ZOBACZ WIDEO

Kompania Węglowa złożyła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach zaskarżenie na negatywną opinię Piotra Koja, prezydenta Bytomia. Sprawa dotyczy planu wydobycia węgla KWK Bobrek-Centrum na lata 2014-2017.

Odpowiedź powinna być w ciągu miesiąca. Czas nagli, bo jeśli konkretne decyzje nie zostaną podjęte do grudnia, kopalnia może stanąć. A oznacza to nie tylko straty ekonomiczne, ale także straty 3,5 tysiąca miejsc pracy. Dzisiaj w tej sprawie z pracownikami "Bobrka" mają się też spotkać związkowcy. Nastroje w kopalni nie są najlepsze.

Bo chociaż opinia miasta nie ma ostatecznego wpływu i nie jest wiążąca dla nadzoru górniczego, który wydając zgodę kieruje się przede wszystkim bezpieczeństwem i respektowaniem zasad sztuki górniczej, to argumenty przedstawione przez miasto mogą mieć wpływ. A dotyczą one m.in. koncesji udzielonej pod warunkiem, że wpływy górnicze nie przekroczą drugiej kategorii (w planie kopalni pojawiała informacja o III kategorii, czyli większych wpływów na terenie Karbia i Miechowic), wejście z wydobyciem na teren śródmieścia.

Z drugiej strony z informacji Kompanii Węglowej wynika, że pod Bytomiem jest jeszcze około 12 mln ton dobrego jakościowo węgla. Aby dalej wydobywać, plan ruchu kopalni musi być zatwierdzony przez Okręgowy Urząd Górniczy, ważność obecnego planu wygasa z końcem tego roku. Częścią procedury są konsultacje z samorządem. Obie strony deklarują chęć współpracy, ale każda ma swoje argumenty.

Z informacji Katarzyny Krzemińskiej, rzeczniczki bytomskiego Urzędu Miejskiego, wynika, że porozumienia na razie nie ma, a jedyne co usłyszał prezydent w rozmowie telefonicznej to informacja, że zostało złożone zaskarżenie jego opinii w SKO.

- To normalna procedura w takiej sytuacji - przekonuje Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej. - Obecnie rzeczoznawcy badają stan techniczny budynków na terenie wydobycia i opinie na ten temat złożą do komisji ds. ochrony powierzchni, a wszystkie dokumenty będą do dyspozycji. Przekonuje, że KW przecież nie zostawiła na lodzie poszkodowanych z Karbia i ludzie są tu ważni. - Tak samo ważny jest dla nas los pracowników, musimy brać pod uwagę co stanie się z załogą, ich rodzinami, z czego będą żyć - dodaje.

Co w Polsce drożeje najszybciej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie