Medalista Mistrzostw Świata w ju-jitsu Robert Henek leci do USA reprezentować Polskę na The World Games 2022 [ROZMOWA]

Jakub Szołdra-Laszczyk
Dominik Borowczyk - Borojitsu
Udostępnij:
Już tylko kilka dni pozostało do rozpoczęcia The World Games 2022 znanych także jako Igrzyska Sportów Nieolimpijskich. W tym roku w amerykańskim Birmingham o złoty medal w ju-jitsu zawalczy Robert Henek - brązowy medalista Mistrzostw Świata Ju-Jitsu w Abu Dhabi z roku 2019, Mistrz Europy Ju-Jitsu Ne-Waza z roku 2018, złoty medalista Paris Open 2018, wielokrotny Mistrz i Wicemistrz Polski, zdobywca Pucharów Polski oraz multimedalista niezliczonej ilości ogólnopolskich zawodów w ju-jitsu i grapplingu. Dzisiaj opowie nam o powrocie na matę po kontuzji, imprezie The World Games, przygotowaniach do startu, przyszłych mistrzach, a także o planach na spędzanie czasu w Birmingham.

Najważniejsze, pierwsze pytanie, które chcę Ci zadać - jak twoje zdrowie? Zerwane więzadło krzyżowe ACL, rekonstrukcja, a później rehabilitacja nie brzmią zbyt pozytywnie w kontekście zawodowego sportowca trenującego sporty walki.
Powiedzmy, że przed 30-stką było o wiele łatwiej (śmiech). Więzadło ACL jest już całkowicie wyleczone i wszystko działa tak, jak działało przed kontuzją. Wiadomo, że było trochę powikłań czy komplikacji, które musieliśmy wyprostować, ale na szczęście mam to za sobą. Jestem już w treningu na pełnej intensywności. Myślę, że zdrowotnie na ten moment jestem sobą w 100%.

Jak w ogóle doszło do tego urazu?
Przypadkowo podczas treningu pod MMA. Był taki okres przed World Games, gdzie robiłem więcej treningów bez kimon i sparingpartner poszedł mi po nogę w potencjalnie niegroźnym ruchu, ale gdzieś tam troszkę już ta noga była zmęczona, dzień wcześniej też byłem w górach i strzeliło. Początkowo myśleliśmy, że to nie do końca więzadło krzyżowe ACL, tylko drobniejszy uraz, ale finalnie okazało się, że nie mamy racji. No cóż, takie jest życie sportowca. Człowiek się łudzi, jak ma 20-kilka lat, że jest Robocopem, ale rzeczywistość potrafi wszystko szybko zweryfikować.

Wyjazd na The World Games będzie twoim pierwszym startem po kontuzji, czy testowałeś już wcześniej swoje ciało na mniejszych imprezach?
Po kontuzji trochę wypadłem z rytmu startowego. Wcześnie startowałem około 10 razy w roku. Kontuzja nałożyła się też z pandemią COVID-u, więc tak naprawdę nie tylko dla mnie był to okres pozbawiony startów. Od powrotu miałem jeden amatorski start w MMA na ALMMA (Amatorska Liga MMA - przyp. red.), później jakieś mniejsze zawody, a dwa tygodnie temu zdobyłem srebrny medal w grapplingu (walka w parterze - przyp. red.). World Games to będzie na pewno mój pierwszy większy start, w sumie największy po kontuzji, jak nie w ogóle największy w całej mojej dotychczasowej karierze. To wyjątkowe wydarzenie dla sportowca.

7 lipca w Birmingham w amerykańskim stanie Alabama rozpoczynają się The World Games na których wraz z Maćkiem Kozakiem będziesz reprezentował Polskę w Ju-Jitsu Ne-Waza. Czym się charakteryzuje ten sposób walki?
Ju-jitsu ne-waza to dyscyplina bardzo podobna do brazylijskiego jiu-jitsu. Po japońsku ju-jitsu oznacza sztukę łagodności, a ne-waza oznacza walkę w parterze. Określenie ne-waza wzięło się stąd, że jest kilka odmian ju-jitsu, m.in. ju-jitsu japońskie, które obejmuje też różnego rodzaju uderzenia i rzuty, czyli bliżej jest mu do fighting systemu, który jest jedną z kategorii walk na World Games. Ju-jitsu w odmianie fighting to takie łagodne MMA w kimonach najogólniej mówiąc, a ne-waza to wersja typowo parterowa, więc dzieje się tam wszystko co związane z obaleniem przeciwnika i dalszą pracą nad punktami i poddaniem. Zasady są tam bardzo podobne, a wręcz takie same jak w brazylijskim jiu-jitsu.

Czy na World Games występuje podział na pasy?
Nie, nie ma podziału na pasy. Zasady są zgodne z przepisami, które funkcjonują na międzynarodowych zawodach z ne-wazy, w których startowałem wcześniej. Wszyscy razem jesteśmy wrzuceni do jednego worka, ale ma to swój pozytywny wydźwięk, bo pas już na swój sposób definiuje zawodników jeszcze przed walką. Zawsze było to dosyć fajne, że dzięki brakowi podziału na pasy był bardzo duży przekrój styli walki - startowali Rosjanie, którzy byli nastawieni mocno zapaśniczo czy Kanadyjczycy prezentujący nowoczesną szkołę ju-jitsu.

W twojej kategorii wagowej jest 6 osób. Będziecie walczyć systemem pucharowym z repasażami czy ligowo każdy z każdym?
Pewnie byłaby formuła każdy z każdym, jeśli byłoby do pięciu zawodników, bo tak zwykle jest na zawodach. Na poprzednich Igrzyskach World Games 2017 we Wrocławiu zawodników dzielono na dwie grupy, gdzie walczył każdy z każdym, a następnie po dwóch zawodników z każdej grupy awansowało do półfinału. Później dwóch walczyło o złoto, a dwóch o trzecie miejsce. Myślę, że tym razem będzie podobnie. Mimo, że nas będzie tylko 6, to tych walk trochę będzie.

Jakie są zasady uzyskania kwalifikacji na World Games? Zawodnik musi uzyskać pewne minimum punktowe, które wypracowuje na zawodach, zgłasza się sam, jest zapraszany czy to trenerzy kadry Polski dokonują wyboru?
Od każdej poprzedniej edycji World Games prowadzi się ranking zawodów organizacji JJIF, czyli Ju-Jitsu International Federation, na których na poszczególnych mniejszych i większych imprezach zbiera się punkty. Analogicznie na większych imprezach jest więcej punktów. Przez lata startów zdążyłem zająć fajne miejsce w rankingu, które pozwoliło mi na kwalifikację do głównej imprezy. Zakwalifikowanie się jest już czymś wyjątkowym dla zawodnika, bo przez długi okres czasu musiał prezentować solidną formę i regularnie startować w zawodach zdobywając wysokie miejsca na podium, żeby uzbierać jak najwięcej punktów. Wymaga to konsekwencji, ciężkiej pracy i wielu poświęceń.

Przeglądałem listę zgłoszonych zawodników i Polska ma w ju-jitsu tylko dwóch reprezentantów - Ciebie i Maćka Kozaka. Skąd taka niska frekwencja naszych zawodników? Reprezentanci Polski zazwyczaj na zawody jeżdżą wyłącznie po medale.
Szczerze mówiąc nie orientowałem się, jakie miejsca w rankingu mieli inni Polacy. Kadra ju-jitsu zawsze dobrze sobie radziła na zawodach, ale mam taką spekulację, która przychodzi mi do głowy i wydaje mi się, że ta nieobecność wynika głównie z rotacji w kadrze. Przez jakiś okres czasu jeden zawodnik startował i nabijał punkty, a później na jego miejsce przychodził inny i musiał zaczynać od zera. Być może nie byli oni w stanie uzyskać takiej sumy punktów, by móc się zakwalifikować. Pamiętajmy, że te 6 osób to jest jednak bardzo ścisła czołówka danej kategorii wagowej. Ze mną leci Maciek Kozak, który też startował bardzo długo i regularnie. Z tego co kojarzę to w formule fighting, czyli MMA w kimonach miała też startować Marta Walotek, która była wysoko notowana w rankingu i zatrzymała się na miejscach rezerwowych blisko kwalifikacji, ale finalnie, mimo, że była blisko na World Games nie poleci.

Jak wyglądają twoje przygotowania? Skupiasz się teraz jeszcze bardziej na trenowaniu na macie wyznając zasadę, że prawdziwa technika siły się nie boi czy włączasz też do treningu dodatkowe jednostki siłowe, kondycyjne i motoryczne?
Trenuję przez cały czas tak samo z delikatnie zmienną intensywnością. Cały czas siedzę na macie, prowadzę zajęcia, więc chcąc czy nie chcąc, choć bardziej chcąc jestem na macie cały czas (śmiech). Ostatnio przy okazji przygotowań moich podopiecznych do startów w MMA troszkę częściej robiłem ju-jitsu pod walkę w ringu i klatce, ale kimono też cały czas było używane. Na ostatniej prostej bardziej stawiam na sparingi czy zadaniówki polegające na zdobywaniu punktów czy poddań z określonych pozycji, czyli już takie bardziej specyficzne treningi pod kątem walki z częstą zmianą sparingpartnerów. Też zwiększam intensywność nastawiając się na walkę na zawodach. Każdy, kto trenuje ju-jitsu, sporty walki czy ogólnie sport wie, że czym innym jest start na zawodach, a czym treningi w klubie, więc w ostatnim czasie też staram się wdrażać u siebie i u swoich zawodników próby odwzorowania sytuacji, które mogą mieć miejsce na zawodach. Przy okazji wpadają też treningi motoryczne, ale to już rutyna, którą robię cały czas zmieniając jedynie intensywność.

Prowadzisz treningi grupowe, prowadzisz swoich podopiecznych, masz swoje własne treningi na macie plus treningi, które mają poprawić różne aspekty walki. Jak przy takiej intensywności treningowej wygląda twoja regeneracja?
Jak już wspominałem na początku rozmowy po 30-stce człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że nie jest robotem, szczególnie gdy złapie kontuzje. Po cichu się człowiek łudzi, że jest inaczej, no ale wszystko się samo weryfikuje. Dla osób, które trenują mam taką wskazówkę, że bardzo dużo robi taka doraźna, codzienna rutynowa regeneracja i dbanie o formę w postaci rozciągania i rollowania, bo te dwa elementy uważam za najbardziej istotne. Też w utrzymaniu organizmu w formie pomaga siłownia, żeby organizm jakoś się trzymał i żeby ryzyko kontuzji było jak najmniejsze. Po za zdrowym odżywianiem i takimi podstawowymi rzeczami staram się też dbać o suplementację. Generalnie to tak naprawdę są bardzo podstawowe rzeczy, o których zdarza się zapominać, ale w tak intensywnym okresie treningowym są one bardzo istotne i dlatego staram się aktualnie pamiętać o poświęcaniu czasu na sparingi i zadaniówki, ale też na regenerację.

Przed tegorocznym startem analizowałeś style walki potencjalnych przeciwników dopasowując techniki do ich umiejętności, czy planujesz od samego początku narzucić im swój styl i prowadzić grę od początku do końca?
Doszedłem do wniosku, że dobrze wiedzieć co przeciwnik robi, szczególnie, że każdy ma swoje ulubione techniki czy myczki, które może wykorzystać przeciwko mnie. Mam takiego przeciwnika z którym już dwa razy walczyłem i na ten moment mamy remis 1:1. Pod niego na pewno się przygotowuję, żeby do tej walki podejść w odpowiedni sposób, bo ten gość robi takie bardzo typowe, proste duszenie Ezekiel, gdzie łapie się za swój rękawek i po prostu wpycha przeciwnikowi przedramię w krtań. Właśnie on to absolutnie najbanalniejsze duszenie potrafi zrobić z wielu nietypowych pozycji i robi to bardzo dobrze, więc wiem, że to jest akurat taka nietypowa technika, na którą muszę być przygotowany i mieć strategię. Wychodzę też z założenia, że to ja mam walczyć i atakować zgodnie z zasadą, że najlepszą obroną jest atak. Zabawa polega na tym, żeby to innym narzucić swój styl. Warto znać myczki przeciwnika, żeby nie dać się zaskoczyć, ale moim podstawowym zadaniem jest być na bieżąco na macie i atakować w trakcie walki.

Jak wspominałeś z jednym przeciwnikiem walczyłeś już dwa razy. Masz też wieloletnie doświadczenie w ju-jitsu na arenie międzynarodowej i pewnie doskonale wiesz z kim będziesz miał okazję wyjść na matę. Każdy zawodnik ma inny styl, są leglokerzy atakujący nogi, są fani różnych gard, zawodnicy defensywni czy po prostu mocno siłowi. Są pośród nich tacy, których w Birmingham chciałbyś spotkać jak najpóźniej, bo ich styl niezbyt Ci odpowiada?
Są tacy, którzy stylowo mi bardziej pasują i są tacy, którzy stylowo mi nie odpowiadają. Z częścią tych przeciwników walczyłem i chociażby wspomniany zawodnik od Ezekiela ma mało efektowny, za to bardzo efektywny i skuteczny styl, który w swojej prostocie jest nieprzyjemny. Jest to raczej osoba, którą wolałbym złapać w końcówce drabinki, ale tak naprawdę kogo dostanę w pierwszej czy jednej z pierwszych walk to tego będę musiał wziąć. Jest nas raptem 6 osób i wszyscy są bardzo mocni, więc ciężko wybrzydzać. Lepiej z założenia mieć słabszych na początek, żeby chociaż trochę wejść w walkę, ale nie ma jakichś zawodników walczących w sposób, którego bardzo nie lubię. Mój styl w walce jest bardzo uniwersalny i potrafię go dopasować do tego, co przeciwnik robi i uczyć się jego gry w trakcie walki. To jest taki powiedzmy mój styl.

Największe sukcesy w ne-wazie osiągałeś walcząc w kategoriach do 77 i 85 kg. Na World Games zdecydowałeś się na walkę w kategorii do 77 kg. Zostało Ci jeszcze dużo kilogramów do zrobienia limitu wagi, czy to już raczej formalność?
Zaczynałem w kategorii do 85 kg, ale to raczej wynikało z mojego lenistwa, bo na co dzień ważę między 82, a 84 kg, więc miałem zawsze niedowagę przed zawodami. W ne-wazie ważenie jest dzień wcześniej, więc każdy zawodnik może sobie pozwolić, żeby zrzucić troszkę więcej, odwodnić się i później odbudować organizm. Każdy kto robił kiedykolwiek wagę wie, na ile może sobie pozwolić, by następnego dnia spokojnie odzyskać od 2 do 4 kg. Właśnie startując do 85 kg miałem w dniu walki niezmienne 82 kg, gdy moi przeciwnicy dobijali już do 88, a nawet 90 kg, co w krótkiej, dynamicznej walce ma spore znaczenie. W kategorii 85 kg mimo sukcesów nie czułem się dobrze, bo czułem różnicę wagi. Takim bodźcem do zmian były Mistrzostwa Świata w Kolumbii w roku 2017, gdzie namacalnie odczułem różnicę wyższej wagi i podjąłem decyzję, że muszę się troszkę przemęczyć i zejść kategorię niżej. Na co dzień ważę ok. 83 kg., więc zrobienie limitu mojej aktualnej kategorii to taka powiedzmy kosmetyka. Dla kogoś kto nie jest sportowcem brzmi to jak kawał roboty, ale kiedy się zna swój organizm i ogarnie się kolokwialnie mówiąc michę, to wystarczy jedynie na koniec zrzucić odrobinę wody. Tak się zabawnie złożyło, że Maciek Kozak, który też leci do Birmingham zrobił ze mną małą zamianę kategorii wagowych - on poszedł do 85 kg, bo zbijanie wagi mu nie służyło, a ja do 77 kg.

Jak wygląda sprawa z przylotem do USA? Będziecie mieli czas na aklimatyzację i przepracowanie jetlagu?
Jak wspomniałem w zakulisowych rozmowach nie będziemy mieli zbyt dużo czasu na aklimatyzację. Przylatujemy we wtorek, a walczymy w sobotę, więc będziemy mieli raptem parę dni. Nie wiem do końca, jak wpłynie na mnie zmiana stref czasowych, ale dotychczas przy wylotach do Kolumbii czy Brazylii nie miałem z tym jakichś nadzwyczajnych problemów. Trzeba będzie tę aklimatyzację zrobić w przyśpieszony sposób (śmiech).

Przy okazji wyjazdu do USA planujesz trochę pozwiedzać, czy raczej może nie być czasu na takie atrakcje?
Ciężko powiedzieć, czy w ogóle będzie czas na takie rzeczy. Walczę w sobotę, wracamy w niedzielę, a w okresie bezpośredniego startu chcę być skoncentrowany na wejściu na matę i dobrym samopoczuciu. Jeśli będzie okazja do jakiegoś zwiedzania to jak najbardziej wchodzę w to. Nie wiadomo, kiedy będę miał i czy w ogóle będę miał okazję być w tym miejscu jeszcze raz, więc jak będzie okazja to skorzystam, choć z tym też różnie bywa. Może się zdarzyć, że trzeba będzie jakieś formalności załatwić i to może kolidować z innymi planami. Zobaczymy jak się ułoży, ale chciałbym coś zobaczyć.

Na co dzień jesteś głównym trenerem Academii Gorila w Rybniku, prowadzisz grupy w knurowskim Spartanie oraz na gościnnych występach i sparingach w różnych klubach w Polsce. Dodatkowo jesteś też sędzią. Widzisz na macie duży potencjał na ewentualnych następców, którzy będą rozdawać karty na arenie krajowej i międzynarodowej?
Zdecydowanie tak. Jako sędzia, trener i zawodnik mogę patrzeć na to z szerszej perspektywy. Teraz mamy już czas, kiedy dzieci i młodzież zaczynają trenować od najmłodszych lat. Nie odkryję Ameryki jak powiem, że każde kolejne pokolenie jiujiteiros (zawodnicy ju-jitsu - przyp.red.) będzie lepsze od poprzedniego. Już widać spory potencjał u najmłodszych, którymi opiekuje się moja dziewczyna Karolina Chłobuszewska. Ciężko też prognozować, kto do jakiego miejsca dojdzie, bo jest wielu dobrze zapowiadających się zawodników, ale zweryfikuje ich życie. Ju-jitsu daje możliwości, że można być zawodowcem i zawodnikiem, ale można też na poziomie powiedzmy amatorskim z powodzeniem startować na mniejszych i większych zawodach. Takim przykładem jest moja grupa mastersów z Rybnika, którą serdecznie pozdrawiam. Panowie, którzy mają 40 lat z hakiem jeżdżą po Mistrzostwach Europy i bardzo dobrze sobie radzą. Wszystko zależy od chęci i zaangażowania.

Gdzie i kiedy będziemy mogli śledzić twoje starty w Birmingham?
Szczerze powiedziawszy, to nie wiem (śmiech). Myślę, że na pewno na profilu The World Games na YouTube będzie prowadzona transmisja live, oczywiście zgodnie z amerykańską strefą czasową. Poprzednie Igrzyska z Wrocławia transmitowała też telewizja, więc może będzie szansa zobaczyć nasze walki na ekranie telewizorów.

Inne ważne pytanie, jak na ostatniej prostej można Cię jeszcze wspomóc?
Można mnie wspomóc na wszelaki sposób. Można mnie wspomóc w formie finansowej jako formie reklamy, gdzie będę sponsorów reklamował w mediach społecznościowych czy nosił ich logotypy oraz składał podziękowania, także to jest taka jedna z form współpracy. Można mnie zapraszać na seminaria z brazylijskiego jiu-jitsu, które chętnie poprowadzę jak wrócę do Polski. Można również dołożyć od siebie cegiełkę na mojej stronie na zrzutka.pl. Oczywiście z chęcią przyjmę też wsparcie mentalne, co zawsze w takich momentach bardzo dobrze wpływa, więc na to liczę przede wszystkim.

Czy masz swoją wybraną piosenkę, której słuchasz przed walką, żeby się nakręcić?
Nie słucham raczej muzyki przed startem. Są różne rytuały, które ludzie mają przed startami. Mam kilka takich swoich rytuałów przed startem i też nie jestem zawodnikiem, który lubi się nadzwyczajnie nakręcać, by pobudzić w sobie agresję. Czuję, że muszę być skoncentrowany i dokładny w walce, więc nie muszę się dodatkowo motywować. Kwestia stylu, o którym rozmawialiśmy wcześniej, bo są zawodnicy, którzy muszą taką troszkę bestię w sobie obudzić przed startem. Gdybym już miał wybrać to postawiłbym na utwory, pomagające mi w koncentracji. To jest raczej taki mój kierunek.

Skoro już wspomniałeś o rytuałach, czy możesz nam zdradzić jakie masz rytuały, jeśli to oczywiście nie jest tajemnica?
Moje rytuały są może trochę banalne, ale bardzo często to na banałach wszystko się opiera, więc jem po prostu dobre śniadanie przed startem. Bardzo często są to rzeczy, które jem przed treningiem. Też kiedyś podebrałem filozofię mojego trenera Jędrka Loski i staram się jej trzymać, żeby nie eksperymentować i używać tego, co działa. Początkujący zawodnicy często przed startem biorą przedtreningówki czy jakieś magiczne odżywki, a potem głowa i ciało szaleją na macie. Ja staram się sprawić, by ten start na zawodach był jak najbardziej zbliżony do tego, co jest na treningu, żeby mieć spokojną głowę. W skrócie najważniejszy jest dobry posiłek i dobra rozgrzewka, żebym czuł się skoncentrowany na zadaniu na 100%. Nie ma w tym żadnej magii, a jedynie nastrojenie swojej głowy.

Dziękuję serdecznie za rozmowę, trzymam kciuki za powrót ze złotym medalem i pozostaje nam czekać na taniec goryla odtańczony w Alabamie!
Również dziękuję. Mam nadzieję, że będzie okazja zatańczyć.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Q&A z Bartoszem Kurkiem

Materiał oryginalny: Medalista Mistrzostw Świata w ju-jitsu Robert Henek leci do USA reprezentować Polskę na The World Games 2022 [ROZMOWA] - Rybnik Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie