Szacuje się, że liczba urodzeń dzieci w tym roku w woj. śląskim wzrosła o jedną piątą

Katarzyna Nylec
W ostatnich dniach w Piekarach urodziła się m.in. Amelia, córka Patrycji i Tomasza Wardęgów
W ostatnich dniach w Piekarach urodziła się m.in. Amelia, córka Patrycji i Tomasza Wardęgów fot. Lucyna Nenow
Wygląda na to, że po wielu latach spadku liczby urodzeń nadchodzą czasy prawdziwego baby boomu! Szacuje się, że w naszym województwie liczba dzieci przychodzących na świat w tym roku wzrosła o jedną piątą. Nawet tam, gdzie jeszcze niedawno odnotowywano niemalże niedostrzegalny wzrost liczby narodzeń, bo tylko o 4 procent, ostatnie miesiące napawają sporym optymizmem.

- W czerwcu i lipcu w naszym szpitalu urodziła się ponad setka dzieci. W lipcu przekroczyliśmy magiczną 50. Jeszcze rok temu tyle maluszków przychodziło na świat w ciągu trzech miesięcy - przyznaje dr Ewa Szymik, ordynator oddziału noworodkowego Szpitala Miejskiego pw. św. Łukasza w Piekarach Śląskich. Tu lekarze na brak pracy bynajmniej nie narzekają: tylko w piątek odebrali trzy porody, bywa, że są cztery.

Podobnie jest w Bytomiu. Tutaj tendencja wzrostowa utrzymuje się od kilku miesięcy. - Rodzi więcej kobiet niż w ubiegłym roku. Liczba urodzeń systematycznie rośnie z miesiąca na miesiąc, co nas bardzo cieszy - zaznacza prof. Anita Olejek, wojewódzka konsultantka w dziedzinie ginekologii i położnictwa. W bytomskim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 urodziło się w czerwcu 86 maleństw, a już miesiąc później aż 125! Socjolodzy przyczyn tego zjawiska upatrują przede wszystkim w wieku matek. - Teraz przyszedł czas na panie z roczników wyżu demograficznego lat 80., stąd taka lawina. Do powrotu dawnego, tradycyjnego modelu wielodzietnej rodziny jeszcze nam daleko - ocenia Aneta Płocieniak, socjolożka. Podobnego zdania są lekarze.

- Największy odsetek rodzących na naszym oddziale to kobiety między 25. a 28. rokiem życia. Oczywiście zdarza się, że rodzą młode, 17-letnie dziewczęta lub panie dobiegające 40. - dodaje dr Szymik. Piekarska porodówka pęka w szwach. A jeszcze przed rokiem władze miasta brały pod uwagę likwidację oddziału, który miał przynosić straty. Dzisiaj już wiadomo - remont, dwuosobowe sale i przyjazne nastawienie do pacjentek - to recepta na przyciągnięcie przyszłych matek. - Nawet nie brałam pod uwagę innego szpitala. Bo i po co, skoro ten znajduje się w zasięgu ręki, a na opiekę medyczną absolutnie nie mogę narzekać - przyznaje Monika Knapik, mama bliźniąt - Oliwii i Wiktorii.

W liczącym zaledwie pięć oddziałów szpitalu rodzą także mieszkanki powiatu będzińskiego, tarnogórskiego i z Bytomia. Pacjentek spoza miasta było w czerwcu ponad 20 na 53 porody, w lipcu 13 na 60. - Pacjentki same przyznają, że wiele dobrego słyszały o piekarskiej porodówce między innymi z forum internetowego - mówi dr Szymik. Bo o kuszeniu atrakcjami w Piekarach nie może być mowy: w mieście nie powstają nowe osiedla, a na mieszkania komunalne czeka się w długiej kolejce. Rodziny wielodzietne nie mogą też liczyć na dodatkowe przywileje, jak np. w Tychach, gdzie działa projekt "3+ Liczna Rodzina", wprowadzający ulgi dla rodzin wychowujących troje i więcej dzieci.

60 tys.
osób mieszka dzisiaj w Piekarach. To o 10 tys. mniej niż w latach 80.

Wzrost zakażeń. Będą szpitale tymczasowe

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie