Zamieszanie z radarami

Marcin Szczepański
Jeden z radarów stoi przy Wrocławskiej
Jeden z radarów stoi przy Wrocławskiej ARC
Od sierpnia w Bytomiu strażnicy miejscy testują nowe fotoradary stacjonarne. Ma to zwiększyć bezpieczeństwo ruchu drogowego w mieście. Jednak paradoksalnie może spowodować większą bezkarność kierowców łamiących przepisy.

Straż miejska nie dostanie bowiem dodatkowych środków na obsługę nowych urządzeń, mimo iż nawet obecnie posiadany radar przenośny wykorzystują tylko w niewielkim procencie. - Przy obecnych środkach i załodze jesteśmy w stanie wykorzystywać go w 30 proc - mówią strażnicy.

W ubiegłym tygodniu radni przegłosowali na wniosek prezydenta Piotra Koja dzierżawę na miesiąc dwóch nowoczesnych fotoradarów stacjonarnych i jednego urządzenia rejestrującego dodatkowo przejazdy na czerwonym świetle, dostarczonych przez bytomską firmę Lifor. Miasto zapłaci za to ponad 50 tysięcy złotych. Urządzenia testować ma straż miejska, która zwróciła się wcześniej do władz miasta o zwiększenie środków na sekcję ruchu drogowego. Odpowiedź była jednak odmowna.

Obecnie przy obsłudze jednego przenośnego fotoradaru pracuje pięciu funkcjonariuszy. Teraz będą zmuszeni go zostawić i zająć się obsługą trzech wydzierżawionych przez miasto urządzeń stacjonarnych. Więc strażnicy przyznają, że większa ilość radarów nie oznacza wcale większej ilości mandatów. - Każde wykonane przez fotoradar zdjęcie to dla nas sprawa, którą musimy doprowadzić do końca. Procedury są czasochłonne, więc jesteśmy w stanie "obrobić" tylko określoną ilość zdjęć. Tak więc, mimo iż radary będą stać, tak naprawdę przez większość czasu będą wyłączone - tłumaczą. - Najlepszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie etatów tak, żeby działały zarówno radary stacjonarne jak i nasz przenośny. Wtedy efekt byłby pełny, bo kierowcy wiedzieliby, że w Bytomiu przepisów łamać nie warto - dodają.

W tej sytuacji kierowcy mogą zacierać ręce. Nie dość, że działać będą tylko trzy fotoradary, to na dodatek w znanych wszystkim miejscach - przy ul. Wrocławskiej, alei Jana Pawła II i na Chorzowskiej, gdzie działać ma urządzenie rejestrujące przejazd na czerwonym świetle. - Ludzie mają w naturze, że zwalniają w miejscach gdzie są fotoradary, a gdzie indziej jeżdżą jak chcą. Przenoszenie ich w różne miejsca powoduje, że stają się bardziej czujni i się pilnują. Jeśli przenośne urządzenie zniknie pozwolą sobie na więcej - uważa Janusz Kwiotek, ukarany mandatem przez straż miejską na podstawie "lotnego" urządzenia.

Zasadność dzierżawy radaru podważa także opozycja. Sejm pracuje bowiem nad nowelizacją ustawy Prawo o ruchu drogowym, która odbiera straży miejskiej prawo obsługi przenośnych fotoradarów.

Kto zapłaci za budowę fabryki Izery w Jaworznie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie