Tylko ambitne techno

KATARZYNA MAJSTEREK
Marek i Mariusz w chorzowskiej "Galerii". ZDJĘCIE: Marcin Kamiński
Ambitne techno to muzyka zupełnie inna od tej, którą usłyszeć możemy w dyskotekach. Taką niekonwencjonalną i alternatywną muzykę postanowili promować DJ R.M.

Ambitne techno to muzyka zupełnie inna od tej, którą usłyszeć możemy w dyskotekach. Taką niekonwencjonalną i alternatywną muzykę postanowili promować DJ R.M. i DJ Pine, czyli Marek Reichman z Piekar Śląskich i Mariusz Sosnowski z Bytomia.

Od dwóch lat grają w klubach całej Polski. Używają tylko płyt analogowych. Kupują je głównie w Wiedniu i Pradze.

Muzyką elektroniczną interesują się od 6 lat. Wraz z kolegami z Zabrza i Świętochłowic założyli tzw. White Label Group. Spotykają się w klubie studenckim "Kocyner" w Chorzowie.

- To, co nas otacza, to kultura masowa. A my jesteśmy grupą ludzi, zajmujących się promowaniem muzyki ambitnej, niekonwencjonalnej, alternatywnej. Takiej muzyki nie ma w mediach. Może dlatego, że jest zbyt trudna... - zastanawia się Marek.

DJ R.M. i DJ Pine promują ambitne techno. Głównie w wykonaniu szwedzkich artystów, których nazwiska są u nas raczej mało znane. Adam Beyer, Cari Lekebusch, Andy C. Ich płyty wydawane są maksymalnie w 10 tysiącach egzemplarzy. By je zdobyć chłopcy jeżdżą do dobrych sklepów do Wiednia, Pragi, Warszawy, Łodzi, czy Wrocławia.

Z techno granym na dyskotekach w ogóle się nie identyfikują.

- Prezenterzy dyskotekowi są nieprofesjonalni. Puszczają komercyjną muzykę z płyt kompaktowych. My używamy tylko oryginalnych płyt analogowych do gramofonów - podkreśla Mariusz.

Od dwóch lat Marek i Mariusz grają wspólnie w klubach całej Polski: w Zielonej Górze, Łodzi, Wrocławiu. Na ich imprezy przychodzi nawet do 12 tysięcy osób. Jednak najbardziej przywiązani są do chorzowskiego "Kocyndra".

- Do klubu przychodzą głównie studenci, ludzie kulturalni, wrażliwi. Stali bywalcy. Na naszych imprezach panuje specyficzny ciepły klimat - zachwala Marek.

Chłopcy ciągle poszerzają i sprawdzają swoje umiejętności. Uczestniczą w konkursach didżejów. Podczas wrześniowej Parady Wolności w Łodzi obydwóm udało się dostać do finału. Mówią, że dobry didżej musi mieć poczucie rytmu, estetyki muzycznej i umieć dopasować utwory do siebie. Musi też czytać dobre pisma poświęcone muzyce.

Marek na co dzień studiuje reklamę, DJ R.M. to pseudonim pochodzący od jego inicjałów. Mariusz, czyli DJ Pine, jak Sosna, czyli Sosnowski, pracuje w prywatnej firmie.

- To, co robimy traktujemy przede wszystkim jako hobby. Pieniądze, które zaczęliśmy za naszą pracę dostawać, starczają na poszerzanie muzycznej wiedzy i na zakup płyt - mówi Mariusz.

Marek i Mariusz zapraszają wszystkich na swoją stronę internetową:www. whitelabelgroup.pws.pl.

Kobiety w MMA. Płeć nie taka słaba. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie