Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem, byłym piłkarzem reprezentacji Polski, Juventusu i Romy

Rafał Romaniuk

Mają rację krytycy trenera Smudy?
Ja się do tego chóru nie chcę przyłączać, bo ten film już widziałem. Scenariusz też. U nas jest tak, że reprezentacja wyznacza wszystko. Jak wygrywa, to jest świetnie, jak przegrywa - beznadziejnie. Przy kadrze zawsze najłatwiej się ogrzać. Ale jak przychodzą porażki, to wszyscy tyłem się odwracają i selekcjonera wypychają na stracenie. Bo tak jest najłatwiej.

Twierdzi pan, że nazwisko selekcjonera nie ma znaczenia?
Pewnie, że ma. Dobry trener nawet do przeciętnej drużyny zawsze może coś dołożyć. Ale Smuda ma takich piłkarzy, jakich ma. Oni pewnych ograniczeń nigdy nie przeskoczą. Narzekamy na parę stoperów Żewłakow - Glik, i słusznie. Ja też narzekam, tylko pytam przy okazji, gdzie są lepsi? My od dawna nie produkujemy piłkarzy. Spójrzmy na zawodników, którzy są dziś w reprezentacjach od 16 do 23 lat. Oni za sześć lat mają stanowić o sile pierwszej kadry. Śmiać mi się chce.

Ale chyba pan nie sądzi, że Błaszczykowski, Obraniak czy Lewandowski nie potrafią grać lepiej.
Jasne, że potrafią. Liczę, że będzie to lepiej wyglądało, bo nie jest aż tak źle, żeby od wszystkich trzy czy sześć zero dostawać. Polska piłka, gdy była silna, opierała się na silnej obronie i kontrataku. Można się z Franzem zgadzać czy nie, że preferuje ofensywny styl. Ale co z tego, skoro nie ma to znaczenia. W piłce się wygrywa, jak się jest skutecznym. Jak patrzę na naszą kadrę, to mi przychodzi do głowy porównanie. Jak ktoś umie grać na gitarze, to nie znaczy, że siądzie do fortepianu i będzie maestro.

Myśli pan, że wkrótce zaczną się apele o zwolnienie Smudy przed Euro 2012?
Lubimy, jak się komuś nie powodzi. To takie polskie. A jak ktoś odnosi sukces, to jest znienawidzony. Coś wiem na ten temat. Ale szczerze? Wolę, jak mi ktoś zazdrości, niż współczuje.

Ogląda pan polską ekstraklasę?
Nasza liga zawsze będzie nasza. Oglądam, jestem na wakacjach, więc mam dużo czasu. Widziałem derby Warszawy, mecz Lecha Poznań...

To co pan powie o derbach?
Jak gramy między sobą, to nie wygląda to źle. Ciekawe akcje nawet są. Problem w tym, że gdy wychodzimy poza swoje podwórko, zaczynają się problemy. Widzieliśmy to niedawno aż za dobrze. Trafiamy na drużyny, o których trudno powiedzieć, że są z innej planety. I przegrywamy. To tak, jak się ogląda dwóch słabych bokserów. Walczą ze sobą i wymieniają niezłe ciosy. Ale wychodzą na Kliczkę czy Tysona i kończy się ciężkim nokautem w pierwszej rundzie.
Prezes Polonii Warszawa, Józef Wojciechowski, wydał w tym okienku transferowym milion euro na jednego zawodnika.

Milion euro? Nie słyszałem o tym. Ciekaw jestem na kogo.
Na Artura Sobiecha z Ruchu Chorzów.

Na Sobiecha, hm... Ciekawe. Jak ma milion, to niech wydaje, jego sprawa. Uważam, że to trochę dużo, ale to nie mój interes. Papierkiem lakmusowym będzie liga. Na razie Polonia wygrywa z Legią.

Kiedyś powiedział pan, że przyjdą czasy, gdy przegramy z San Marino...
Przecież za czasów Beenhakkera w San Marino byliśmy bliscy przykrej niespodzianki. Chyba jednak aż tak źle nie jest, ale dobrze też na pewno nie, bo est... beznadziejnie.

Dlatego pytam, czy to już jest dno, czy spodziewa się pan, że wkrótce może być gorzej?
Gorzej zawsze może być. Choć powtarzam: już nie jest nawet źle, jest tragicznie. Zainteresowanie polską piłką spada. Żyjemy meczami reprezentacji pół godziny przed spotkaniem i kończymy się nią interesować pięć minut po meczu. Nasza piłka jest fatalnie zorganizowana. Pamiętam, jak nie tak dawno padały obietnice ze strony działaczy PZPN, że kluby pierwszej ligi nie będą musiały płacić sędziom. Bo jak to wygląda, że po meczu arbiter idzie do klubu po wynagrodzenie? To niepoważne, uwłaczające. A jak gwizdnie w 90. minucie rzut karny przeciw gospodarzom, to ma iść i o pieniądze się prosić? A tu proszę, kluby znów płacą same.

To może interesuje pana stanowisko prezesa Ekstraklasy SA? W tym roku odbędą się wybory.
To stanowisko w ogóle mnie nie interesuje.

Może powinno? Mógłby pan nie tylko komentować, ale też wcielać swoje pomysły w życie.
Skoro naciąga mnie pan na rozmowę na ten temat, to Ekstraklasa SA jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Problemów jest dużo więcej. Pewne jest, że gdybym był prezesem, spółka zaoszczędziłaby na mojej pensji. Ale proszę podkreślić słowo: "gdybym". Powtarzam, że ta funkcja mnie nie interesuje.

Kogo powoła nowy selekcjoner?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie