Rozmowa z Jackiem Trzeciakiem, który zakończył karierę piłkarza

Tomasz Kuczyński
fot. Arkadiusz Ławrywianiec.

Kibice Polonii Bytom przed meczem z Lechią Gdańsk przekazali panu prezent. Co to było?
Dostałem złoty łańcuszek z herbem Polonii, będę go zawsze nosił, razem z krzyżykiem. To moje dwa najważniejsze talizmany. Jeszcze był drugi prezent, ale niesportowy... chyba soczek pomarańczowy, nazywa się Johny Walker, czy jakoś tak (śmiech).

Był pan zaskoczony oprawą przygotowaną przez kibiców?
To kapitalna sprawa, bardzo im dziękuję. Kiedy zobaczyłem flagę z napisem "Król Jacek Trzeci" i ogromną postać piłkarza z numerem 6 na plecach, byłem w szoku! Gdy przemawiałem przez mikrofon, myślałem, że się rozgadam, jak zawsze. Dotarło jednak do mnie, iż nie zagram już w piłkę ani w Polonii, ani w żadnym innym klubie, głos mi się załamał i... "padłem". Może to nie było męskie, ale nie wytrzymałem. Emocje wzięły górę.

Towarzyszy panu tak mocne wzruszenie, ale są tacy, dla których klub to tylko zakład pracy, a piłkarz jest tylko zawodem.
Jeśli już nawet ktoś powie o klubie piłkarskim jako o zakładzie pracy, to szybko dodam, że to bardzo specyficzny zakład pracy. To nie jest miejsce, gdzie przychodzi się na osiem godzin i wraca do domu, nie myśląc, co się robiło. Tutaj potrzebne jest zaangażowanie, inne podejście, tak jest w moim przypadku.

To wspaniała sprawa być tak docenianym przez kibiców.
Zastanawiałem się, czym zasłużyłem na takie uznanie, przecież nie byłem nigdy wielkim piłkarzem. To chyba znak, że to co robiłem, robiłem dobrze. Nigdy się nie oszczędzałem, zostawiłem w Polonii sporo zdrowia, nieraz dosłownie. Bywało, że grało się na blokadach przeciwbólowych, straciłem też zęby (śmiech).

Został pan członkiem sztabu szkoleniowego Polonii. Jak jest po drugiej stronie barykady?
Proszę nie mówić, że jestem po drugiej stronie barykady. Teraz po prostu wykonuję inne zadania, ale nadal w Polonii, tak samo przeżywam mecze.

We wrześniu lub w październiku odbędzie się benefis Jacka Trzeciaka, choć wcześniej nie był pan przekonany do tego pomysłu.
To fakt, broniłem się przez tym pomysłem, ale namówił mnie prezes Damian Bartyla, do którego mam słabość (śmiech). Nie chcę jeszcze mówić o nazwiskach zawodników, mogących zagrać w tym meczu, ale powinno to fajnie wypaść.

Iga Świątek- szaleństwo i wielkie wyróżnienie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie