Polonia zwolniła Jana Urbana

Tomasz Kuczyński
Nawet gdy bramkarz Polonii, Szymon Gąsiński nie złapał piłki, mógł jeszcze liczyć na pomoc kolegów  z drużyny
Nawet gdy bramkarz Polonii, Szymon Gąsiński nie złapał piłki, mógł jeszcze liczyć na pomoc kolegów z drużyny FOT.MIKOŁAJ SUCHAN
Czemu mam się obawiać powrotu do Warszawy? Czy tam jakaś wojna wybuchła? - pytał w sobotę trener Jan Urban dziennikarzy dających do zrozumienia, że szkoleniowiec może stracić pracę w Legii , po drugiej porażce z rzędu. W niedzielę stacja Orange Sport podała, że trener Urban został zwolniony i dziś ma otrzymać wypowiedzenie. Zespół przejmie Stefan Białas, który jutro przyjedzie z Legią do Chorzowa na mecz Pucharu Polski z Ruchem.

Warszawian najpierw na ich stadionie upokorzyła Odra Wodzisław, a następnie wicemistrza Polski pokonała Polonia Bytom. Wściekli piłkarze z Warszawy nie chcieli rozmawiać z przedstawicielami mediów, a Maciej Iwański rzucił tylko: "idźcie do reprezentantów". Grupie żurnalistów udało się więc zatrzymać młodego kadrowicza, Macieja Rybusa.

- Przed meczem trener nam mówił, że nie gramy dla niego, tylko dla siebie. Mamy umierać na boisku jeden za drugiego, a on sam sobie poradzi i sam będzie rozwiązywał swoje problemy. Kazał nam skupić się tylko na grze w tym meczu. Porażka naprawdę boli, bo Wisła w piątek tylko zremisowała. Mieliśmy kolejną szansę na jej dogonienie, ale znowu wtopiliśmy - mówił Rybus, który już w 12 min zatrudnił zastępującego w bramce Polonii Wojciecha Skabę, Szymona Gąsińskiego. Bramkarz gospodarzy popisał się też kapitalną paradą po strzale z kilku metrów Sebastiana Szałachowskiego (30 min).

Po drugiej stronie boiska dwie okazje miał Maciej Bykowski, ale Jan Mucha nie musiał nawet interweniować. - To był pierwszy mój mecz w "11" co najmniej od pół roku. Powinienem wykorzystać przynajmniej drugą okazję, ale zabrakło mi trochę spokoju. Mogłem przecież lobować bramkarza. Brakuje mi jeszcze ogrania - tłumaczył "Byczek", który jednak w drugiej połowie bardzo dobrze podał do Marcina Radzewicza, w akcji zakończonej golem Marka Bażika.

- Marek krzyczał, że jest z tyłu. Mogłem albo strzelać albo mu podać. Udało się wyłożyć piłkę Bażikowi na pustą bramkę, bo Mucha już leżał, a obrońca robił wślizg. Gdybym próbował uderzać nie wiadomo, co by było. Ten wynik jest dla nas bardzo dobry i możemy teraz spoglądać w górę tabeli - cieszył się Radzewicz.
Strata bramki pobudziła Legię, ale Bartłomiej Grzelak będąc dwa razy oko w oko z Gąsińskim, nie trafił do siatki (raz piłka otarła się o słupek). Dwa razy po błędach bramkarza Polonii wyręczyli go koledzy, wybijając piłkę sprzed linii bramkowej. Najpierw był to Jacek Kuranty, po główce Tomasza Jarzębowskiego, a już w doliczonym czasie strzał Rybusa zatrzymał Lukas Killar.

Legii nie uratował nawet pierwszy Chińczyk w naszej lidze - Dong Fangzhuo, a po meczu kibice mogli zaśpiewać: "Legła, legła Warszawa"!

Dałem do myślenia, naszym trenerom
Z Szymonem Gąsińskim, bramkarzem Polonii rozmawia Tomasz Kuczyński

Już na początku meczu miał pan okazję do pokazania swych umiejętności po strzale Macieja Rybusa.Ta obrona mnie rozgrzała, dodała otuchy i pewności, że nie jestem przypadkowo w bramce Polonii w tym meczu. Poczułem, że będzie wszystko w porządku do samego końca.

Były też jednak sytuacje w których wyręczyli pana Jacek Kuranty i Lukas Killar.Faktycznie, trochę wtedy przysnąłem, ale o to chodzi, abyśmy sobie pomagali w takich momentach. Raz ja pomogę im, innym razem, ktoś wyręczy mnie i tak ma być!

Czy po tym meczu dał pan do myślenia trenerom? Przecież zagrał pan dlatego, że przez zapis w kontrakcie nie mógł wystąpić Wojciech Skaba.Jestem przekonany, że dałem do myślenia, ale co z tego wyniknie, to zobaczymy przed następnym meczem

Jak się spało przed powrotem do ekstraklasy po dwóch latach?Nie miałem żadnych problemów ze snem, bo zawsze śpię spokojnie przed takimi meczami. Nie odczuwam jakiś stresów, czy nerwów. Najważniejsze, aby dobrze wejść w spotkanie i mnie się to udało.

Gdyby jednak nieskuteczność Bartłomieja Grzelaka, mógł pan wyciągać piłkę z siatki. W końcówce Legia nas zaskoczyła, my trochę przynęliśmy, ale szczęście było przy nas. W takich meczach jak z Legią trzeba mieć trochę farta. Fajnie, że zagraliśmy na zero z tyłu, super, że wygraliśmy.

Czy Wojciech Skaba coś panu podpowiadał, jeśli chodzi o graczy Legii?Podpowiedział mi parę rzeczy, ale większość z tego wiedziałem, jak na przykład, że Maciek Iwański ma świetny strzał, a Bartek Grzelak potrafi się bardzo dobrze zastawić i mocno stoi na nogach. Trochę rozmawialiśmy na ten temat z Wojtkiem, jednak wszystko i tak zweryfikowało boisko.

Piłkochwyty przyniosły szczęście

Trzynasty dzień marca okazał się szczęśliwy dla bytomskich piłkarzy, którzy przerwali serię dziewięciu meczów bez zwycięstwa. O tym, że Polonia wygra i to dokładnie 1:0 już w piątek wiedział szef marketingu bytomskiego klubu Marek Pieniążek. - Na mecz przyjedzie brat mojej żony. Jak on jest na trybunach kluby, w których pracuję wygrywają 1:0 z Legią - zapowiadał Pieniążek.

14-letni Michał, bo o nim mowa, faktycznie przyjechał z trzytysięcznej Kańczugi (miejscowość w województwie podkarpackim), przynosząc szczęście gospodarzom.

- Już drugi raz, gdy jestem tu na meczu Polonia wygrywa z Legią 1:0. Tyle samo wygrała z Legią Cracovia, kiedy byłem w Krakowie na meczu - zdradził Michał.
Możliwe, że szczęście przyniósł też nowy element na stadionie w Bytomiu tzw. piłkochwyty, czyli siatki ustawione za bramkami.

- Ufundowała je firma syna słynnego piłkarza Polonii, Jana Liberdy - dodał Marek Pieniążek. - W zamian nazwa tej firmy pojawiła się właśnie na tych piłkochwytach.
Jedynym pechowcem w obozie Polonii był kapitan Jacek Trzeciak. Wprawdzie wyszedł w podstawowym składzie, jednak opuścił boisko z kontuzją. "Trzeci" skręcił kostkę, źle lądując na murawie po wyskoku do piłki. Kibice dodawali mu otuchy głośno skandując jego nazwisko.

Mój pierwszy raz z Muchą
Z Markiem Bażikiem, naszym bohaterem 20. kolejki ekstraklasy, rozmawia Tomasz Kuczyński

Polonia Bytom pokonała Legię Warszawa po pana bramce, humor dopisuje?No jasne! To świetna sprawa, że wygraliśmy z tak mocną drużyną i to moim golu. Udało się też przerwać serię dziewięciu meczów bez zwycięstwa. Dwa pierwsze spotkania wiosny nie były złe, ale nie mogliśmy strzelić bramki. Tym razem trzy punkty zostały w Bytomiu.

Marcin Radzewicz mówi, że krzyczał pan, aby podał właśnie do pana.Tak było! Zdążyłem krzyknąć chyba w ostatniej chwili (śmiech). Marcin zostawił mi piłkę, którą przejął po prostopadłym podaniu od Maćka Bykowskiego. W tej sytuacji mnie było łatwiej strzelić, bo "Radza" przez chwilę był tyłem do bramki. Podał do mnie, ja trafiłem do siatki, a on dzięki temu zaliczył świetną asystę.

Zamiast z Grzegorzem Podstawkiem, tym razem zagraliście z wysuniętym Maciejem Bykowskim.Trochę się tego obawiałem, bo w sparingach nie graliśmy razem. "Byczek" jest typem zawodnika, który częściej się cofa, próbuje też rozgrywać piłkę, preferuje bardziej kombinacyjną grę. To było widać, chociażby w jego bardzo dobrym podaniu, po którym strzeliliśmy bramkę.

No i Słowak Bażik pokonał swego rodaka, Jana Muchę!Pierwszy raz strzeliłem gola Jankowi, a graliśmy też przeciw sobie w lidze słowackiej. Dopiero w Polsce mi się udało, w dodatku był to gol na wagę zwycięstwa!

Kogo powoła nowy selekcjoner?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie