Krystyna Janda wystąpi w Operze Śląskiej

Redakcja
Jak z kury domowej przeistoczyć się w 42-letnią kobietę, która czerpie z życia pełnymi garściami? Receptę na szaleństwo u progu wieku średniego już jutro przekaże nam Krystyna Janda, która wcieli się w rolę Shirley Valentine.

"Shirley Valentine" to sztuka opowiadająca o odgrzebywaniu marzeń. O tym, że życie po czterdziestce może jeszcze rajcować.

Bohaterką sztuki jest kobieta, która w młodości korzystała z uroków życia. Jej największym marzeniem było zostać stewardessą i przemierzyć ponad chmurami pół świata. Jednak zamiast spędzić życie na pokładzie samolotu, spędza je w domu, u boku prostolinijnego męża.

Małżeństwo uczyniło z Shirley kurę domową - z przebojowej kobiety zmieniła się w znudzoną i zahukaną żonę. Pozostały jej jedynie wspomnienia dawnych, dobrych czasów, które przychodzą na myśl podczas sprzątania i gotowania obiadów. Z braku lepszych słuchaczy, kobieta zwierza się kuchennej ścianie.

Shirley nie ma odwagi, by wcielić w życie swoje marzenia. Krząta się po kuchni w rudej peruce, ogromnych czerwonych klipsach i różowych butach. Tak dzieje się do momentu, kiedy pewnego dnia przyjaciółka namawia ją do tego, by spakować walizki i wyruszyć w daleką podróż. Podróż do słonecznej Grecji. Shirley zamiast po raz kolejny narzekać "Boże, mam czterdzieści dwa lata", woli wykrzyknąć: "Shirley, masz dopiero czterdzieści dwa lata, jak to cudownie!".

Za niespełna miesiąc minie 20 lat od momentu, kiedy Krystyna Janda zaczęła się na scenie wcielać w "Shirley Valentine". Monodram autorstwa Willy'ego Russella, w reżyserii Macieja Wojtyszki debiutował na deskach sceny Teatru Powszechnego w Warszawie. Od 1990 roku spektakl gościł na wielu scenach Polski - Krystyna Janda wcieliła się w rolę Shirley już w Poznaniu, Łodzi, Warszawie. Od kilku lat spektakl firmuje Teatr Polonia.

Sama artystka mówi, że już nie gra Shirley, ale po przekroczeniu progu sceny wręcz staje się tą postacią. Rola Krystyny Jandy w tym monodramie porównywalna jest z mistrzowskimi występami Wojciecha Pszoniaka w "Belfrze" czy Jerzego Stuhra w "Kontrabasiście". - Miałam szansę oglądać Shirley Valentine kilka lat temu w Warszawie. To sztuka, która bawi i porusza. Jest zdecydowanie godna polecenia tym, którzy cierpią na jesienną chandrę - mówi Hanna Stasiowska, bytomianka ze Śródmieścia.

Po spektaklu w Bytomiu Teatr Polonia odwiedzi jeszcze sceny m.in. Teatru im. S. Jaracza w Łodzi i Teatru Muzycznego w Poznaniu.

"Shirley Valentine" będzie można zobaczyć w Operze Śląskiej w sobotę o godz. 19 i w niedzielę o godz. 17. Bilety kosztują 80, 90, 110, 130 zł.

100 Najbogatszych Polaków „Forbesa” 2021

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie