18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Koniec marzeń o autostradzie A1

Michał Wroński
Prawdziwe fatum ciąży nad śląskim odcinkiem autostrady A1
Prawdziwe fatum ciąży nad śląskim odcinkiem autostrady A1 Fot. Arc Polska Dziennik Zachodni
Prawdziwe fatum ciąży nad śląskim odcinkiem autostrady A1. Najpierw z placu budowy wyrzucona została austriacka firma Alpine Bau, a wczoraj okazało się, że mające wykonać 180-kilometrowy odcinek trasy z Pyrzowic do Strykowa (woj. łódzkie) konsorcjum Autostrada Południe najprawdopodobniej nie ma pieniędzy, by podołać temu zadaniu!

Roczny termin na złożenie w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad dokumentów poświadczających zabezpieczenie finansowe inwestycji mijał w piątek o północy.

Jak ustaliliśmy, do późnego wieczora nikt z przedstawicieli konsorcjum nie dostarczył takiej dokumentacji.

Reprezentujący Generalną Dyrekcję Marcin Hadaj nie pozostawił najmniejszych złudzeń, jak skończą się nasze marzenia o autostradzie.

- Jeżeli do północy koncesjonariusz nie będzie w stanie zamknąć finansowania dla budowy tego odcinka autostrady A1, koncesja siłą zapisów umowy wygasa - wyjaśnił wczoraj rzecznik GDDKiA. Nie chciał jednak prognozować, jak zachowa się Dyrekcja wobec tak spektakularnej klapy porozumienia z prywatnym partnerem. Nie wiadomo zatem, kto i kiedy zbuduje ten odcinek autostrady.

Jedno natomiast jest pewne - nie nastąpi to przed Euro 2012 (na wykonanie odcinka z Pyrzowic do Częstochowy Autostrada Południe i tak zresztą miała czas do 2014 roku). Teraz oczywiście ukończenie tego odcinka A1 w 2014 roku nie jest już możliwe. A to oznacza, że główną drogą wylotową z centrum aglomeracji na północ województwa i dalej w stronę Wybrzeża nadal pozostanie wybudowana w latach 70. i już dziś obciążona ponad miarę krajowa "jedynka".

Przedstawiciele Autostrady Południe nie mieli wczoraj ochoty na rozmowy z dziennikarzami. Na wysłaną pocztą elektroniczną prośbę o skomentowanie sytuacji przez cały dzień nie odpowiedział nikt z jej służb prasowych.

- Mam dziś bardzo napięty harmonogram, proszę dzwonić za dwie godziny - powiedział nam około godz. 10.30 Jerzy Angrodzki ze ścisłego kierownictwa konsorcjum i później nie odbierał już żadnych telefonów.

Podpisana 22 stycznia ubiegłego roku umowa między skarbem państwa a Autostradą Południe zakładała, że składające się z trzech firm (hiszpańskich spółek Cintra i Ferrovial-Agroman, a także polskiego Budimexu) konsorcjum zabezpieczy pieniądze, pozwolenie na budowę i projekt budowlany, a następnie przeprowadzi samą inwestycję.

W zamian za to przez 35 lat miało zarządzać 180-kilometrowym odcinkiem trasy, kasując do swojej kieszeni pobierane od kierowców opłaty. O tym, że konsorcjum ma problemy z zebraniem potrzebnej kwoty 7,5 miliarda złotych mówiło się już od kilku tygodni. Nękający bankowców kryzys i dość wysoki stopień ryzyka, jakie mieli wystawić tej inwestycji sprawił, iż zażądali za pożyczone pieniądze bardzo wysokich odsetek.

Polskie fabryki Volkswagena w całości zasilane eko-energią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie