Julia Wojciechowska - podniebna akrobatka z Bytomia, która odniosła sukces w Europie

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik
Julia ma zaledwie 17 lat, ale już osiągnęła pierwsze sukcesy na poziomie ogólnopolskim i europejskim. 6 lat temu zaczęła uprawiać akrobatykę, ale po pewnym czasie postanowiła poprzeczkę zawiesić jeszcze wyżej, a dokładnie na podniebnym kole. To zaprowadziło ją w ubiegłym roku do 3 miejsca na Mistrzostwach Europy.

Julia Wojciechowska - podniebna akrobatka z Bytomia

Julia 6 lat temu zaczynała od akrobatyki sportowej, ale we wrześniu 2017 roku postanowiła nieco zmienić dyscyplinę. Z podłogi przeniosła się pod sufit, konkretnie to na zawieszone pod nim koło. Nastolatka zaczęła uprawiać akrobatykę powietrzną, czyli aerial hoop.

Aerial hoop to w wolnym tłumaczeniu koło powietrzne. Jest to taniec i akrobacje powietrzne wykonywane na metalowym, podwieszonym u góry kole, co doskonale możemy znać z aren cyrkowych, gdzie aerial hoop ma swój rodowód.

Zmiana sportu okazała się dla Julii strzałem w dziesiątkę. W 2018 roku nastolatka zdobyła:

  • 2 miejsce na Mistrzostwach Polski w Lublinie
  • 3 miejsce na Mistrzostwach Europy w Trenczynie
  • 5 miejsce w Mistrzostwach Świata w Pradze

Julia trenuje dwa dni w tygodniu po trzy godziny. Raz w Mikołowie, gdzie znajduje się jej klub, SK Talent, drugi raz w Katowicach. Do tego, jak sama przyznaje, ćwiczy też codziennie po dwie godziny w domu.

- Trenujemy koordynację ciała, siłę oraz gibkość, ale głównie nasze ćwiczenia skupiają się na kole. Tam poznajemy nowe elementy i przygotowujemy układy - opowiada Julia.

Nastolatka swoje układy przygotowuje sama, choć podczas zawodów nie ma co do tego wolnej ręki. - Musimy dostosować się do regulaminu, który wskazuje elementy, na jakich mamy się skupić podczas pokazu - wyjaśnia akrobatka.

Sport wymaga poświęceń nie tylko od młodych zawodników, ale również od ich rodziców. W przypadku tej dyscypliny są oni nie tylko kierowcami, motywatorami i pomocnikami, ale również... sponsorami. Mimo, że Julka występuje w reprezentacji Polski, to jej rodzice z własnej kieszeni muszą płacić za udział córki w zawodach, stroje do występów warte blisko 1000 zł, a nawet same dresy kadry narodowej.

- To nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim czas - opowiada Barbara Wojciechowska.

- W piątki i wtorki przeszło 3 godziny czekam na córkę w samochodzie, kiedy ta trenuje. Oczywiście pracuję w tym czasie na laptopie lub spotykam się z klientami, ale wymaga to zaangażowania - wyjaśnia mama Julki.

Pani Barbara tłumaczy, że jej córka od dziecka była bardzo zadziorna, pełna energii i najdziwniejszych pomysłów.

- Julka zawsze lubiła próbować różnych rzeczy i myślę, że nie jest to ostatni sport w jej życiu - zdradza pani Barbara, a sama Julka dopowiada, że chciałaby też spróbować sportów walki.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Gratulacje. Godnie kontynuuje w dyscyplinie ,ktorą uprawiała imienniczka, zapomniana akrobatka, urodzona w Mielcu a olimpijka Julia Wojciechowska-Senftleben, (1915-1986) ; Igrzyska Olimpijskie (11 ; 1936 ; Berlin)

G
Gość
Piękna dziedzina sportu, wymaga mnóstw wyrzeczeń. Warto wspierać taką młodzież! Powodzenia Julka!!
Dodaj ogłoszenie