Ekstraklasa: Bo piłka jest zbyt okrągła?

Rafał Musioł
Zero goli strzelonych, cztery gole stracone - tak wyglądał śląski bilans otwarcia nowego sezonu ekstraklasy wypracowany przez drużyny Ruchu Chorzów, Polonii Bytom i Górnika Zabrze. To regionalne zestawienie stanowi jednak tylko wierzchołek góry lodowej: we wszystkich ośmiu meczach pierwszej kolejki strzelono tylko dziewięć bramek!

To potwierdzenie tego, że w tym sezonie nasi ligowcy mają gorzej niż w poprzednim. Być może dlatego, że Spółka Ekstraklasa zafundowała im piłki Power Cat 1.10. A przecież już ich sucha charakterystyka brzmi groźnie. Nowa piłka jest nie tylko odporna na ścieranie, ale - tu cytat ze strony producenta - przeznaczona do rozgrywek ligowych na najwyższym poziomie! Trudno więc dociec, czym kierowano się rzucając ją na boiska polskiej ekstraklasy... Wyrób Pumy nie jest szyty, lecz sklejany, co sprawia, że dłużej, podobno nawet przez dwa lata, pozostaje idealnie okrągły, a warstwa specjalnej pianki sprawiła, że po kopnięciu leci szybciej i dalej. Krótko mówiąc, taka ligowa Jabulani.


Kombinują, jak nam zatruć życie

Rozmowa z Sebastianem Nowakiem, bramkarzem Górnika Zabrze

Jak pan widzi zabawną wpadkę bramkarza, to nie chce się panu śmiać?
Jakoś nie bardzo. Po prostu współczuję swoim kolegom po fachu, bo wiem, że to wynik spisku. Sporo osób uwzięło się na nas, a wśród nich ci, którzy wymyślili tę nową piłkę. Zatruwają nam życie, kombinując z materiałami i szwami, a wszystko po to, żeby padało jak najwięcej goli. I w ten sposób bramkarze znaleźli się na celowniku nauki, zresztą ku wielkiej uciesze kibiców. Czasami to, co słychać z trybun, to nawet nie jest śmiech, tylko cały atak śmiechu.

Chyba każdy normalny kibic lubi taki obrazek: piłka leci, leci, leci i wreszcie wpada do siatki?
Bo patrzy z boku, a nie z bramki. Zresztą to by było pół biedy, ale ona w locie skręca, w dodatku nie wiadomo kiedy i w jaką stronę to zrobi. Zawodnik w polu może ją źle przyjąć, potem dogonić, nikt się z niego nie śmieje, jeszcze dostanie oklaski za ambicję. A u bramkarzy te kilkanaście centymetrów decyduje o golu lub obronie. Trudno opisać wrażenie, gdy wszystko zrobi się dobrze, wychodzi do linii strzału, a tu nagle ta linia idzie bokiem.

To może dla bramkarzy też da się coś wymyślić?
Najlepiej mniejsze bramki (śmiech). Na razie to nawet nie ma takich rękawic, które by nam pomogły łapać tego Power Cata w deszczu. To bardzo trudne i ryzykowne, bo ta piłka jest czymś pokryta i nie przepuszcza wody. Nie szkodzi, że nią nie nasiąka, problem w tym, że cała wilgoć zostaje na powierzchni. Powiedzieć, że piłka wtedy jest śliska, to powiedzieć o wiele za mało.

Zaczyna mi być pana żal...
Sam sobie w końcu wybrałem ten zawód... Ale coś panu na koniec powiem: bardzo go lubię i nie zamierzam zmieniać.

Uczucie od pierwszego kopnięcia

Rozmowa z Grzegorzem Podstawkiem, napastnikiem Polonii Bytom

To wina tej nowej piłki, że śląskie drużyny w pierwszej kolejce nie zdobyły bramki?
Niestety nie... Chociaż nie chcę mówić za wszystkich kolegów, bo przecież może ktoś z nich tak jednak uważać (śmiech).

Ależ to byłaby świetna wymówka...
Nie szukajmy alibi, bo te śląskie gole padną już niedługo. Pewnie nawet w następnej kolejce, zresztą im wcześniej tym lepiej, a najlepiej dla Polonii!

To znaczy, że ta piłka nie ma w sobie niczego dziwnego?
Na pewno jest sporo cięższa od tych, którymi graliśmy w poprzednich latach, należy niemal do innej kategorii. To uczucie towarzyszy mi od pierwszego kopnięcia. No i trochę też inaczej wygląda.

To wszystko?
Reszta wychodzi w czasie gry, i to dość szybko. Nawet dosłownie, bo rzeczywiście jest szybsza, można też nią podawać na większą odległość. Czasami sprawia problemy przy przyjęciu, nieoczekiwanie odskakuje od nogi. Na pewno trzeba się przyzwyczaić do tych jej zachowań, ale z każdym dniem jest lepiej. Zresztą mieliśmy okazję ćwiczyć nią przed rozgrywkami. To nie jest tak, że zobaczyliśmy ją pierwszy raz na ligowym meczu.

Wolelibyście grać na przykład Jabulani?
A wie pan, że na obozie Polonii graliśmy tą mundialową piłką jeden ze sparingów? Ona z kolei była bardzo lekka, to też było szokujące przy pierwszym kontakcie, i rzeczywiście momentami szalona. Nasza jest jednak zdecydowanie bardziej przewidywalna.

Azjaci na mistrzostwach świata mieli do pomocy naukowców, którzy podpowiadali piłkarzom, jak i z jaką siłą kopać piłkę przy rzutach wolnych. Może to dobry kierunek?

(śmiech). Sami musimy sobie poradzić z tymi problemami na treningach. Nikt za nas bramek strzelać nie będzie.

Kogo powoła nowy selekcjoner?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie