Chcę strzelać bramki

Redakcja
PSZ
Trener mocno liczy, że będę strzelał bramki. Ja postaram się z tego wywiązać jak najlepiej. Po cichu liczymy na awans, bo miejsce takiego klubu jak Szombierki jest na pewno wyżej niż liga okręgowa – mówi Marek Kubisz, który po latach wrócił do Szombierek Bytom.

Z Markiem Kubiszem rozmawia Paweł Szałankiewicz

W końcu wrócił pan na stare śmieci, do Szombierek.
Kiedyś na te stare śmieci trzeba było wrócić, tym bardziej, że przymierzałem się do tego dość długo.
Co stawało wcześniej na przeszkodzie?
Dość długo rozmawiałem na ten temat z prezesem Szombierek. Kiedy już myśleliśmy, że się dogadamy, to jakiś inny klub wypływał z ofertą trochę lepszych warunków finansowych. Jednak w końcu się dogadaliśmy, a dodatkowo będę prowadził grupę młodzieżową.
Finansowo wyszedł pan na tym zadowalająco?
Powiedzmy, że jest ok.
O powrocie do Szombierek zdecydowało też chyba to, że mieszka pan vis a vis stadionu
Dokładnie. Mam tam może 150 metrów, co ułatwia trenowanie młodzieży. Ważne były też względy typowo rodzinne. Grając w innych klubach spędzałem dużo czasu poza domem, a teraz jest pod tym względem zdecydowanie lepiej. Jesteśmy całą rodziną na miejscu, co nas bardzo cieszy.
Nie miał pan innych ofert z wyższych lig?
Gdyby sytuacja w moim poprzednim klubie nie zmieniła się diametralnie, to przypuszczalnie zostałbym tam do zimy. Ani niczego nie szukałem, ani żadnych ofert nie rozpatrywałem, ale że sytuacja zmieniła się z dnia na dzień, stwierdziłem, że dosyć tego. Wiek zresztą na to jest odpowiedni, bo mam już 36 lat, to także czas na osadzenie się w jednym miejscu.
Leśnik Kobiór to jest taki ewenement w ligach okręgowych, bo w tamtym sezonie ściągnęli naprawdę znane nazwiska jak Kubisz, Adamski czy Nikodem. Jakim cudem im się to udało?
Po prostu byli tam ludzie, którzy mieli dar przekonywania, dzięki czemu ściągnęli do klubu m.in. mnie, Adamskiego i Jarka Zadylaka.
Co do takich klubów przyciąga znanych piłkarzy?
Na pewno jest wyższy poziom. Pamiętam, jak jeszcze kilkanaście lat temu grało się z tymi zespołami sparingi, to ich poziom był naprawdę niski i grali w nich przypadkowi piłkarze. Poza tym rynek teraz jest taki, że coraz więcej zawodników bez pracy decyduje się na granie w takich klubach. Mamy przykład Mirosława Widucha, który też gra w okręgówce, a przecież kiedyś występował w europejskich pucharach przeciwko Bordeaux. Wiek też robi swoje. Wiadomo, że w wieku 36 czy 38 lat nie myśli się o grze w Ekstraklasie, tylko chce się grać jak najbliżej domu.
Z kilku klubów odchodził pan rozwiązując umowy za porozumieniem stron. To było dość charakterystyczne w karierze Marka Kubisza.
Tak się rozstałem z Ruchem Radzionków, choć czytałem opinie, że jakieś dziwne historie wokół tego się działy. Nie wiem, skąd to się wzięło, ale to były historie wyssane z palca. Dogadałem się wtedy z prezesem w sprawie rozwiązania kontraktu, bo nie widziałem sensu siedzenia w klubie, w którym nie gram. Trenowałem, dawałem z siebie wszystko na treningach, a trener nie brał mnie pod uwagę przy ustalaniu składu. Podobnie było w innych klubach, jak w Arce Gdynia, gdzie byłem najlepszym strzelcem w sparingach przeciwko nie byle komu, bo Arsenałowi Kijów czy Metalistowi Charków. Nastrzelałem wtedy bodajże 11 bramek, ale gdy przyszło co do czego, to byłem pomijany przy ustalaniu składu. Nie widzę sensu siedzenia w klubie, w którym się nie gra, bo człowiek robi krok w tył. Wolę grać.
W Ekstraklasie rozegrał pan 182 spotkania i strzelił 27 bramek. To dużo czy mało?
Nie zawsze grałem jako napastnik, bo często też występowałem na pozycji pomocnika. A czy to jest dużo? Patrząc na dorobek obecnych piłkarzy, którzy mają po 50 meczów w lidze i osiem bramek na koncie i wyjeżdżają za granicę z łatką gwiazdy, to mogę powiedzieć, że dużo. Jednak patrząc na moich rówieśników, którzy grali wraz ze mną, to mają ich zdecydowanie więcej. Dlatego uważam, że jest to niezły wynik.
Co Marek Kubisz może teraz dać Szombierkom?
Trener mocno liczy, że będę strzelał bramki. Ja postaram się z tego wywiązać jak najlepiej. Po cichu liczymy na awans, bo miejsce takiego klubu jak Szombierki jest na pewno wyżej niż liga okręgowa. To klub z wielkimi tradycjami, w końcu mistrz Polski z 1980 roku, który powinien być wyżej niż tylko w okręgówce.
Jesteście w stanie skutecznie walczyć o awans?
Czy skutecznie, to się okaże, ale na pewno powalczymy. Wszystko będzie wiadomo po sezonie. Zespół się odpowiednio wzmocnił, a jeśli dojdą jeszcze zawodnicy, którzy teraz leczą kontuzje, to podejrzewam, że stworzymy bardzo wartościowy zespół.

Iga Świątek- szaleństwo i wielkie wyróżnienie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie