Bytomianie chętniej sięgają po jabłka. Jedzą ze smakiem jabłka i szarlotkę

Seweryn Dąbrowski
Na bytomskich targowiskach nie widać wzrostu popytu na jabłka. Inaczej w sklepach. Bytomianie chętniej sięgają po jabłka. Młodzi mówią, że trzeba wspierać gospodarkę.

W odpowiedzi na rosyjskie embargo, bardzo szybko stało się popularne hasło "zjedz jabłko na złość Putinowi". Moda objęła zarówno robienie sobie popularnych "selfie", czyli zdjęć wrzucanych na portale społecznościowe, z jabłkami, jak i coraz częstsze zakupy naszych owoców zamiast importowanych i egzotycznych.

Czy bytomianie przyłączyli się do ogólnopolskiej akcji i chętniej sięgają po owoc jabłoni?
- Nie zauważyliśmy, aby sprzedaż naszych jabłek jakoś znaczniej wzrosła - mówią nam sprzedawcy owoców z targowiska przy ulicy Józefczaka. Sprawdziliśmy kolejne, między innymi przy ulicy Matejki. - Dobrego jabłka taniej nie dostaniecie - zachwala sprzedająca je pani Łucja. - W tej chwili najlepiej sprzedający się gatunek to piros.
Jest bardzo słodki - mówi.

Czy tutaj rosyjskie embargo miało wpływ na wzrost sprzedaży polskich owoców? - Może trochę, ale nie jest to znacząca różnica. Wielu klientów lubi zażartować, że kupuje jabłka na złość Putinowi, ale to moim zdaniem tylko takie zwykłe gadanie. One zawsze nieźle schodzą - ocenia pani Łucja. Na obu targowiskach cena jednego zakupionego tu kilograma oscyluje wokół trzech złotych, niezależnie od gatunku tych owoców.

Co ciekawe, wzrost zainteresowania kupujących jabłkami zaobserwowali sprzedawcy w małych warzywniakach.
- Co prawda mam tylko dwa rodzaje jabłek, ale ich sprzedaż wzrosła o połowę - mówi pani Grażyna ze sklepu przy ulicy Podgórnej. Tu wpływ może ma jednak i cena - za kilogram zapłacimy 2,90 zł. A co na to sami klienci? Czy częściej sięgają teraz po jabłka? Okazuje się, że tak. I to, jak przyznają, właśnie z pobudek patriotycznych. Dwudziestoletnia Martyna Dobrzańska z Bytomia szczerze przyznaje, że nie przepada za jabłkami, ale symbolicznie wsparła rodzimą gospodarkę.

- Nigdy się nimi specjalnie nie zajadałam i nigdy pewnie nie będę, ale ostatnio zjadłam jedno - przyznaje. - Wybraliśmy się wspólnie ze znajomymi nad wodę. Wcześniej mój kolega wszedł do sklepu i za chwilę wrócił z siatką pełną jabłek. Rozdał je nam wszystkim i kazał jeść. Powiedział, że tak trzeba - śmieje się Martyna. - W takiej sytuacji nie mogłam odmówić. owocowi jabłoni. My ze swojej zachęcamy do wspierania polskich rolników.
Wszakże najlepsze jest to, co swojskie.

Bytomianie sięgają po jabłka. Cydr i szarlotka w cenie

Nie tylko jabłka cieszą się u nas popularnością. Także produkty, które na nich bazują, np. cydr czy szarlotka.
Cydr to najlepiej sprzedający się napój alkoholowy - dowiadujemy się od barmanki Joanny Golec w Zeltrze na ulicy Strażackiej. Kosztuje 8 zł za 0,5 l. Ale to jedna "jabłkowa" propozycja.

- Knajpki "idą" teraz w jabłka. Sami pieczemy szarlotkę i robimy kompot. Ponadto kilka
dni temu wystawiliśmy kosz z jabłkami z napisem "Częstuj się #Pozdro Putin ". Klienci mogli się częstować za darmo - podkreśla. Barmanka Ania z Pubu na Rycerskiej, w którym butelkę cydru można kupić za 9 złotych, potwierdza. - Od czasu embarga cydr faktycznie schodzi trochę lepiej. Klienci często żartobliwie komentują kupno napoju - mówi barmanka Ania. Natomiast w Baccara Cafe, gdzie za cydr zapłacimy 8 zł, zainteresowanie napojem jest jednak różne. Czasem spore, a czasem jest nagły przestój. Za to świetnie sprzedaje się szarlotka (8 zł), zwłaszcza w chłodniejsze dni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie