Bytom w żałobie

Bartłomiej Wnuk
Przed pomnikiem księdza Popiełuszki spuszczono flagi do połowy Fot. Bartłomiej Wnuk
Już w kilka godzin po tym, jak do naszych domów dotarła informacja o śmierci pary prezydenckiej i osób towarzyszących Lechowi i Marii Kaczyńskim zmierzającym na polskie uroczystości uczczenia ofiar zbrodni katyńskiej, na ulicach Bytomia pojawiły się setki flag przepasanych kirem.

Większość z nich, na specjalnych masztach umieścili pracownicy Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów, pozostałe - bytomianie dotknięci katastrofą pod Smoleńskiem.

W sobotę wieczorem, w kościele pod wezwaniem. św. Jacka w Rozbarku, w intencji ofiar katastrofy została odprawiona msza święta, o której większość uczestników dowiedziała się pocztą pantoflową. Na mszy, wśród setek bytomian pojawiły się także władze miasta, radni, parlamentarzyści z Bytomia. Po Eucharystii uczestnicy mszy przeszli na Rynek, na którym do dziś powiewa spuszczona do połowy masztu flaga narodowa. W sobotę oświetliły ją dziesiątki zapalonych przez bytomian zniczy.

Podobnie stało się w poniedziałek, przy okazji kolejnej mszy odprawionej w intencji tragicznie zmarłych. Tym razem, bytomianie modlili się w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Niedługo po tym, jak świat obiegła informacja o katastrofie polskiego samolotu, w Biurze Promocji Miasta została także wystawiona księga kondolencyjna. Jako pierwszy wpisał się do niej Piotr Koj.

Dzień po katastrofie na kolejnych stronach wpisali się m.in. państwo Ossolińscy, którzy na stałe mieszkają w Niemczech. - To tragedia, której nie da się opisać - mówili zgodnie. - W Niemczech niektórzy bardzo źle oceniali Lecha Kaczyńskiego, którego za życia nazywali "polskim nacjonalistą". Teraz mówią o nim "polski patriota" - dodaje Leonard Ossoliński. Pod Ossolińskimi wpisali się Tomasz Kosik z bratem Mateuszem.

- Przyszliśmy tu, aby uczcić pamięć wszystkich, którzy zginęli w katastrofie samolotu - mówili zgodnie bracia.

Wzorowo zdajemy trudny sprawdzian z patriotyzmu

Podczas dwóch mszy świętych odprawionych w intencji ofiar katastrofy wspólnie modliły się tysiące bytomian. Wielu z nas wywiesiło w oknach mieszkań flagi z kirami i odwiedziło Biuro Promocji Miasta, gdzie została wystawiona księga kondolencyjna. Z tymi doświadczeniami po weekendzie musimy wrócić do codzienności.

Pierwsza w Bytomiu msza święta w intencji ofiar katastrofy spod Smoleńska

Tłumy pojawiły się w kościele pod wezwaniem św. Jacka podczas mszy świętej w intencji ofiar katastrofy, która odbyła się już w sobotę wieczorem. Bytomianie zapalali znicze pod krzyżami, a także na Rynku pod specjalnie ustawionym masztem, na którym do dziś powiewa opuszczona do połowy biało-czerwona flaga.

W tym samym dniu, jak w każdą sobotę wiosny, lata i jesieni, w bytomskich kościołach mieszkańcy naszego miasta spotykali się także w zupełnie innych celach niż czczenie pamięci zmarłych w katastrofie.

W parafii pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego na ten szczególny dzień datę swojego ślubu wyznaczyli Ola i Janusz, o których pisaliśmy przed rokiem. Podczas mszy nie zabrakło nawiązań do wydarzeń spod Smoleńska.

- W życiu chrześcijanina nie ma takiego słowa jak "tragedia". Jest co najwyżej "trudne doświadczenie" - mówił podczas kazania brat Marcin Świąder, kapucyn, który na tę okazję przyjechał do Bytomia ze swojej pustelni w Zagórzu.

- Ostatecznie, zostaje tylko Miłość - kontynuował brat Marcin.

Władze miast partnerskich złączyły się w bólu z bytomianami

Śmierć polskiego prezydenta wstrząsnęła całym światem, który wciąż składa Polsce wyrazy współczucia i łączy się z Polakami w modlitwie.

Na ręce prezydenta Bytomia Piotra Koja kondolencje przesyłały władze miast partnerskich Bytomia: niemieckiego Recklinghausen i rosyjskiego Dmitrova. Dołączył do nich także burmistrz zaprzyjaźnionego z Bytomiem tureckiego miasta Alanya, do którego na zgrupowania wyjeżdżają piłkarze Polonii Bytom. Kiedy do miasta spływały kondolencje, w poniedziałkowy wieczór, w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny odbyła się druga msza święta w intencji tragicznie zmarłych Lecha i Marii Kaczyńskich oraz osób im towarzyszących w podróży do Katynia. Wspólnie z mieszkańcami Bytomia modlili się nie tylko przedstawiciele samorządu i harcerze, ale i policjanci oraz strażnicy miejscy, którzy do anten swoich radiowozów przymocowali czarne, żałobne wstążki. BW

Władysław Stasiak w Bytomiu: Nijakością nie stworzymy przyszłości

Bytom nie doczekał się wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bytomianie nie mają mu tego za złe i ze szczerym żalem żegnają prezydenta, m.in. wywieszając w oknach flagi z kirem.

Najbliżej przyjazdu głowy państwa byliśmy niedawno - w zeszłoroczną Barbórkę, kiedy to w jednej z bytomskich restauracji Lech Kaczyński miał zjeść z górnikami i zaproszonymi gośćmi śląski obiad.

Niestety, Lech Kaczyński zachorował i w jego zastępstwie do Bytomia przyjechał szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak, dla którego - jak wielokrotnie powtarzał - był to zaszczyt i honor i który zginął obok prezydenta pod Smoleńskiem.

- Pan prezydent Lech Kaczyński bardzo chciał być z wami w tym jakże ważnym dla braci górniczej dniu. Choroba jednak nie wybiera - mówił w Barbórkę 2009 roku Władysław Stasiak tłumacząc nieobecność głowy państwa.

- Pielęgnując tradycję, możemy budować nowoczesność. Nijakością nie stworzymy przyszłości - kontynuował minister Stasiak.

Oprócz wywieszania flag, mieszkańcy naszego miasta chętnie wpisywali się także do księgi kondolencyjnej wystawionej w Biurze Promocji Miasta przy Rynku 7. Do tej księgi wciąż można się wpisywać, bo, podobnie jak w innych miastach naszego regionu, księga kondolencyjna będzie wystawiona do soboty w godzinach od 10 do 18.

Zbiórka krwi na parkingu centrum handlowego tuż po katastrofie

W wyjątkowej atmosferze odbyła się w sobotę zbiórka krwi podczas akcji Motoserce przy Centrum Handlowym M1. Organizatorzy imprezy nie mieli wątpliwości, że pół godziny po tym, jak świat obiegła wiadomość o śmierci polskiego prezydenta, należy odwołać występy artystyczne, które miały towarzyszyć zbiórce . Zamiast tego w ciszy uczcili śmierć prezydenta i towarzyszących mu osób.

Akcja Motoserce w Bytomiu odbyła się po raz pierwszy, ale znana jest niemal w całej Polsce. W sumie, w 55 miastach, w tym roku motocykliści zebrali rekordową liczbę 2,4 tys. litrów krwi (w roku ubiegłym było to 1,3 tys. l). Pomysł zorganizowania akcji zrodził się kilka lat temu na Kongresie Polskich Klubów Motocyklowych. Według relacji motocyklistów, obecnie w Polsce ok. 2 proc. ludzi oddaje krew. Gdyby robiło to ok. 5 - 6 proc., brak krwi w szpitalach nie byłby problemem. - Krew może być potrzebna każdemu. Każdy z nas może być uczestnikiem wypadku i potrzebować krwi do ratowania życia - mówili w sobotę w Bytomiu motocykliści. BW

Dzień dwóch tragedii

Niemal od razu po tym, jak do Polski dotarła informacja o katastrofie prezydenckiego samolotu, przed kościołem Podwyższenia Krzyża Świętego w Bytomiu, przed którym w zeszłym roku stanął pomnik księdza Jerzego Popiełuszki, flagi znajdujące się za plecami księdza Jerzego zostały spuszczone do połowy i przepasane kirem.

Przed pomnikiem pojawiły się znicze, które przynieśli bytomianie. Mieszkańcy naszego miasta składali je także we wnętrzu kościoła, w którym znajduje się tablica upamiętniająca ofiary Katynia. Tablica została poświęcona latem 1981 roku i była wielokrotnie niszczona przez Służbę Bezpieczeństwa. We wtorek, Bytom oficjalnie oddał cześć ofiarom zbrodni sprzed 70 lat.

Wzrost zakażeń. Będą szpitale tymczasowe

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie