Bytom: Najlepszy kelner regionu - Adrian Latoszek i kawiarnia Cafe Bristol. "Smakosz 2016"

Magdalena Nowacka-Goik
Bytom: Najlepszy kelner regionu - Adrian Latoszek i kawiarnia Cafe Bristol. Adrian Latoszek z Cafe Bristol, wygrał w plebiscycie DZ na najlepszego kelnera województwa. A kawiarnia, w której pracuje, zajęła I miejsce w swojej kategorii.

Bytom: Najlepszy kelner regionu - Adrian Latoszek i kawiarnia Cafe Bristol
Latoszek jest też barmanem i zajmuje się organizacją imprez. Do pracy podchodzi z prawdziwą pasją

Adrian Latoszek, pracuje w Bistro Cafe Bristol od roku. Chociaż wcześniej nie miał bardzo długiego doświadczenia jako kelner, właściciel na niego postawił. I jak widać, intuicja go nie zawiodła. Bo młody bytomianin zdobył tytuł najlepszego kelnera 2016 województwa 2016 w plebiscycie Dziennika Zachodniego - „Smakosz”. Patronat na d konkursem objęła Izba Turystyczna Okręg Śląski i Nadwiślańska Agencja Turystyczna

Zgłosił go szef. Dowiedział się, że jest w konkursie dopiero, jak dostał od niego linka na maila. - Na początku podszedłem do konkursu sceptycznie, ale jak widziałem, że głosów przybywa, to pomyślałem, że faktycznie, chyba mam szansę na wygraną - opowiada Adrian Latoszek. - Śledziłem wyniki, widziałem, że moi znajomi głosują, udostępniają to na swoich profilach na Facebooku. To było miłe, że ktoś docenia moją pracę, wyraża w ten sposób sympatię - opowiada.

Jest samoukiem, ale praca szybko stała się jego prawdziwą pasją. Zaczynał od pracy w jednym z bytomskich klubów. - Byłem chłopakiem ze średnim wykształceniem, nie uczyłem się w szkole gastronomicznej. Nie stanąłem jednak od razu za barem, tylko w szatni. Kiedy się sprawdziłem, zaproponowano, aby spróbował swoich sił jako barman - opowiada. Oczywiście musiał wiele się nauczyć. Potem klub przejął inny właściciel, ale on pracował tam jeszcze jakiś czas. Rok temu trafił do Cafe Bristol. Jest tu od maja 2015, czyli dokładnie od momentu, kiedy kawiarnia przeszła prawdziwą metamorfozę. Tutaj jest kelnerem, barmanem i zajmuje się zamówieniami, organizacją imprez. Zawodu kelnera uczył się od samego początku. Od takich detali, jak sama postawa, umiejętność nalewania wody czy serwowania dań. Dużo czytał na ten temat, podpatrywał kelnerów i obsługę w innych lokalach. - Dobry kelner musi umieć słuchać i rozmawiać z każdym gościem, bez względu na wiek, płeć, status materialny. Być dyskretny, ale także wykazać się sporym zmysłem obserwacji i znajomością psychologii. Przydaje się też opanowanie. Goście, którzy nas odwiedzają mają różny temperament, przychodzą do nas też w różnym nastroju, czasem mają gorszy dzień. Umiejętność rozmowy to część obsługi. I owocuje - jeśli wykażemy zainteresowanie, życzliwe podejście, to klienci do nas wracają - podkreśla pan Adrian. Właśnie ten kontakt z ludźmi, to coś, co lubi w tej pracy najbardziej. - Każdy dzień to niespodzianka.

Kawiarnia Bristol ma klimat przedwojennej, austriackiej cukierni. Łączy ludzi

Kawiarnia znajduje się w hotelu „Bristol”. Chociaż ma naprawdę długą historię, to od roku jest zupełnie inną kawiarnią. Ma inny wystrój, menu. To zasługa nowego właściciela, Ronalda Cybulskiego. Zlikwidowano przeszklenie, zmieniono meble i kolorystykę. Zamiast kamelu i brązu, mamy biel i błękit berliński. Odnowiona sztukateria i poszerzona sala główna (poprzez lożę), w głębi której jest fototapeta, dającą złudzenie przedłużenia kawiarni. W powietrzu unosi się zapach świeżo zaparzonej kawy i czekoladowego tortu szwarcwaldzkiego. - O tej kawie, jeden z naszych klientów powiedział, że lepszy od niej jest tylko seks - śmieje się Adrian Latoszek, kelner. Ronald Cybulski, nowy współwłaściciel tego miejsca, to pasjonat i wizjoner, ale też doświadczony biznesmen.

Co jest wizytówką kawiarni? Poza wspomnianym tortem, klienci najchętniej zamawiają szarlotkę na gorąco z lodami. Teraz, latem, same desery lodowe też cieszą się dużym zainteresowaniem. Klientela różnorodna, ale kawiarnię upodobali sobie przede wszystkim seniorzy. Pamiętają dobrze to miejsce jeszcze z dawnych czasów, mają do niego duży sentyment. Ale docenili także nowoczesną, chociaż bardzo klimatyczną metamorfozę. Nie brakuje też rodzin z dziećmi. Nie ma głośnej muzyki. Jest elegancko, ale dyskretnie i bez przepychu. Spokojnie. Coraz więcej gości przychodzi tu co najmniej kilka razy w tygodniu. Organizowane są imprezy okolicznościowe. Tu co miesiąc spotykają się także emerytowani lekarze.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie