Bojkot internautów za upadek zabytku

Beata Sypuła, Barbara Kubica
Bytomski zabytek przy ul. Katowickiej i Chorzowskiej dziś. fot. Ewa Zielińska.
W ścisłym centrum Bytomia, u zbiegu ulic Chorzowskiej i Katowickiej, niszczeje XIX-wieczna, czteropiętrowa kamienica, niegdyś ozdoba miasta. Budynek w 2004 roku miasto sprzedało Krystynie Glück, bizneswoman z Czerwionki, która obiecała renowację zabytku. Dziś jego stan techniczny jest katastrofalny. Zawaliła się narożna część dachu oraz dwie kondygnacje.

Młodzi bytomianie powiedzieli: dość! Odszukali firmę Glück i postanowili ją ukarać. Ogłosili bojkot jej wyrobów. Na Facebooku po dwóch tygodniach od rozpoczęcia akcji jest już ponad 450 wpisów poparcia. Na czele buntu młodych bytomian stoi 23-letni Daniel Lekszycki. - Rewitalizacja kwartału kupionego przez Krystynę Glück jest niezwykle istotna dla wizerunku miasta, borykającego się z górniczą historią. Postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Zrobimy firmie wstyd - mówi i przypomina artykuł w "DZ" z lipca 2004 r., w którym nowi właściciele zapowiadali szybki remont kamienicy. Inicjatywę mieszkańców Bytomia Krystyna Glück, założycielka firmy Glück (teraz jest tylko udziałowcem), nazywa próbą zaszczucia.

- To nagonka i zastanawiam się, czy nie stoi za tym osoba, która chce wymusić na mnie sprzedaż kamienicy za bezcen, bo chce tam ubić jakiś interes. Kamienice są moją prywatną własnością i nie mają nic wspólnego z firmą - mówi Krystyna Glück.

Władze miasta próbowały wymusić na właścicielce zabytku jego remont lub odsprzedanie budynku, ale na razie bezskutecznie. Elżbieta Kwiecińska, bytomska inspektor nadzoru budowlanego, twierdzi, że dach i górną kondygnację kamienicy ze względów bezpieczeństwa trzeba niezwłocznie rozebrać.

W województwie śląskim podobny los spotyka coraz więcej zabytków. Rozsypują się na naszych oczach m.in. ratusz w Chorzowie Batorym, katowicki stary dworzec czy kamienice przy ul. Młyńskiej i Słowackiego. Wczoraj spłonął dach zabytkowego budynku przy ul. Powstańców w Mysłowicach.


450 wpisów poparcia było wczoraj pod akcją bytomian

Internetowa zemsta za zrujnowaną kamienicę

"Bytomianie dziękują firmie Glück" - tak nazywa się akcja społecznościowa na portalu Facebook, która nawołuje do bojkotu produktów firmowanych nazwiskiem Glück. To ma być kara za zniszczenie reprezentacyjnego zabytku w centrum miasta.

- Kamienicę na rogu ul. Chorzowskiej i Katowickiej kupiła producentka ubranek dla niemowląt i właścicielka sieci salonów dziecięcych. Doprowadza tę ważną część miasta do ruiny - mówi nam Paweł Lekszycki, inicjator internetowej akcji.

W 2004 r. miasto sprzedało Krystynie Glück cały kwartał kamienic między ul. Chorzowską, Katowicką i Miarki w centrum miasta, w tym czteropiętrowy budynek z 1870 r. Firma wyburzyła trzy budynki od strony ul. Katowickiej, a narożną kamienicę pozostawiła. W latach 2007-2009 Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego aż 76 razy bez skutku interweniował w sprawie niszczejącej kamienicy. Sprawę w końcu skierowano do sądu grodzkiego, który ukarał bizneswoman grzywną 1000 zł. Kobieta odwołała się od wyroku i... wygrała. Dziś stan techniczny domu jest katastrofalny (stopień jego zużycia oceniono na 90 proc.). Zawaliła się narożna część dachu i dwie kondygnacje. Kilka tygodni temu trzeba było zamknąć część ulic Katowickiej oraz Chorzowskiej. Górnego fragmentu kamienicy nie da się uratować. Elżbieta Kwiecińska, bytomski powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, nakazała jego rozbiórkę. Jeśli właścicielka nie wykona nakazu, wyręczy ją miasto i obciąży kosztami.

Krystyna Glück odpiera zarzuty. - Chciałam kamienicę remontować, piętro po piętrze, ale załamał się rynek, na którym prowadziłam wówczas działalność. Polskę zalały tanie towary z Chin, przez co moja firma musiała ograniczyć produkcję, a ja nie miałam pieniędzy na rozpoczęcie robót. Co więcej, pół roku po tym, jak kupiłam kamienicę, miasto uchwaliło plan zagospodarowania przestrzennego, w którym zaznaczono, że ta kamienica w 80 procentach musi zostać przeznaczona pod mieszkania. Nie mogły tam powstać sklepy, biura - mówi.

Urzędnicy z Bytomia zdecydowanie odrzucają tę opinię.

- Według planu zagospodarowanie przestrzennego śródmieścia Bytomia, ta nieruchomość jest przypisana pod zabudowę mieszkaniowo-usługową, ale z zachowaniem przewagi funkcji mieszkaniowych. Nie jest jednak określone, że musi to być 80 procent - podkreśla Arkadiusz Janocha z wydziału promocji i informacji urzędu miasta.

Kilka miesięcy po nabyciu kamienicy nowa właścicielka zamówiła ekspertyzę stanu technicznego budynku. - Okazało się, że on nadaje się tylko do wyburzenia. Na to jednak nie godzą się urzędnicy - mówi Glück.

Władze Bytomia to potwierdzają. - Miejski konserwator zabytków wyraził zgodę na prowadzenie prac zabezpieczających, ale nie uzgodnił zamiaru całkowitej rozbiórki kamienicy, gdyż zamiar ten sprzeczny jest z zapisami w planie zagospodarowania przestrzennego - podkreśla Arkadiusz Janocha. - Wiemy, że pani Glück na postanowienie konserwatora wniosła zażalenie, które zostało przekazane do rozpatrzenia do ministra kultury i dziedzictwa narodowego.

Czy miasto jest zainteresowane odkupieniem kamienicy? - Otrzymaliśmy taką propozycję, ale poprosiliśmy właścicielkę o podanie warunków, na jakich miałoby to nastąpić. Wciąż nie mamy odpowiedzi - tłumaczy Arkadiusz Janocha.

- Bizneswoman z Czerwion- ki nabyła teren o powierzchni niemal 2400 m kw. z czterema budynkami za 200 tysięcy złotych! Dziś za te pieniądze ciężko kupić kawalerkę - kończy Paweł Lekszycki.
Współpraca MO

Spłonął dach mysłowickiej kamienicy z 1870 roku

Wczoraj podupadł kolejny zabytek w regionie.

W nocy z soboty na niedzielę spłonął dach zabytkowej kamienicy w centrum Mysłowic przy ul. Powstańców - willi Kuderów z 1870 roku! Straty oszacowano na ok. 70 tys. zł. Kamienica była przeznaczona do remontu. W środku nie było ludzi. Strażacy, którzy ogień gasili, nie potrafili od razu ocenić, co było przyczyną pożaru. Sprawę przejęła mysłowicka policja, której pomagał biegły z zakresu pożarnictwa. Ok. godz. 15 mundurowi wyjaśnili zagadkę pożaru. Przyczyną była burza. A ogień w kamienicy pojawił się już… w piątek w nocy. - Między 2.30 a 4.30 z piątku na sobotę nad miastem przechodziła burza. Najprawdopodobniej piorun uderzył w odgromnik dachu i metalowe ozdoby znajdujące się na dachu. Tak doszło do inicjacji pożaru - ogień tlił się przez kilkanaście godzin między ożebrowaniem dachu a dachówkami - wyjaśnia aspirant sztabowy Ryszard Padewski, rzecznik prasowy KMP w Mysłowicach.
LOTA

Wzrost zakażeń. Będą szpitale tymczasowe

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie