Nie tak miał wyglądać pierwszy mecz Szombierek Bytom w lidze okręgowej. Orzeł Miedary wydawał się przeciwnikiem do ogrania, jednak konsekwentna gra defensywna i wola walki wystarczyły, by ograć faworyzowanych ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Nie tak miał wyglądać pierwszy mecz Szombierek Bytom w lidze okręgowej. Orzeł Miedary wydawał się przeciwnikiem do ogrania, jednak konsekwentna gra defensywna i wola walki wystarczyły, by ograć faworyzowanych "zielonych". Ostatecznie Szombierki uległy 1:3.

- Mecz był bardzo wyrównany. Już w pierwszej połowie mogliśmy rozstrzygnąć spotkanie na naszą korzyść. Mieliśmy kilka sytuacji stuprocentowych, których nie wykorzystaliśmy. Mało tego, mieliśmy nawet rzut karny, który przestrzelił Damian Bański. Nie wykorzystaliśmy tych sytuacji i to się zemściło. W 44. minucie, po niepotrzebnej stracie w środku pola, zawodnik z Miedar oddał mocny strzał z dystansu, który odbił się od naszego stopera i zmylił naszego bramkarza - relacjonuje Krzysztof Górecko, trener Szombierek.

W drugiej połowie Orzeł nastawił się na obronę korzystnego rezultatu i grę z kontry. Szombierki ustawiły się z kolei ofensywnie, dążąc do zmiany niekorzystnego rezultatu. Ataki jednak nie przynosiły efektu, z kolei taktyka rywali dała rezultat w postaci bramki na 2:0. W 70. minucie Orzeł wyszedł z kontrą, która zakończyła się bramką. W 73. minucie, strzelając bramkę po rzucie rożnym, piłkarze z Miedar dobili "zielonych", których stać było jedynie na honorowe trafienie. Jego autorem był Rober Lasek.

- Muszę pogratulować drużynie Orła, ponieważ wykonała kawał dobrej roboty. Dla nas to zimny prysznic, ponieważ po zwycięstwach w sparingach przekonaliśmy się, że liga rządzi się innymi prawami. Tak to jednak w piłce bywa, że czasem się przegra. Teraz musimy się szybko otrząsnąć i w kolejnych spotkaniach dać z siebie wszystko - podsumowuje szkoleniowiec Szombierek.

Natomiast Silesia Miecho-wice w swoim pierwszym me-czu w nowym sezonie "okrę-gówki" bezbramkowo zremisowała u siebie z Tęczą Wielowieś. Mimo kilku dogodnych okazji, miechowiczanom nie udało się zdobyć kompletu punktów.

- Graliśmy z trzema nowymi zawodnikami w składzie, natomiast trzech kolejnych, którzy stanowią trzon drużyny, było nieobecnych, co trochę pokrzyżowało nam plany. Pierwsze 20 minut było bardzo nerwowe i przeciwnik mógł zdobyć bramki. Później jednak to my doszliśmy do głosu. Szkoda kilku niewykorzystanych okazji. Zwłaszcza ja powinienem wykorzystać dwie sytuacje - przyznaje Robert Sztandera, grający trener Silesii. - Przed kolejnym spotkaniem braki kadrowe powinny być już mniejsze. Chcemy poprawić jakość naszej gry. Popracujemy też nad stałymi fragmentami, bo ten element ostatnio wyraźnie nam nie wychodził - dodał Sztandera.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!