Komary nie dają nam żyć, są ich całe chmary - mówi Jan Stanek, sołtys Rudy Komary nie dają nam żyć, są ich całe chmary - mówi Jan Stanek, sołtys Rudy

Komary nie dają nam żyć, są ich całe chmary - mówi Jan Stanek, sołtys Rudy (© fot. Aleksander Król)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Mieszkańcy zalanych podczas powodzi miejscowości, walczą teraz z nową plagą.

- Komary nie dają nam żyć. Są ich całe chmary. Wieczorem nie można wyjść z domu ani otworzyć okna. Jeszcze nigdy nie było u nas tyle owadów - mówi Jan Stanek, sołtys Rudy, wsi w gminie Kuźnia Raciborska, którą w maju zalała Odra.

Woda dalej zalega tu na polach i w rowach. Owady mają raj. Są zmorą dla ludzi, którzy próbują uporządkować po powodzi swoje obejścia.

- Robotnicy przyjechali do wsi porządkować rowy. Ale uciekli, bo zaatakowały ich miliony owadów. Pojechali po środki owadobójcze, ale one nie pomagają - mówi Stanek.

Ludzie przed komarami kryją się w swoich domach.

- Córka ma uczulenie, gdy zostanie ukąszona, na skórze robią jej się wielkie bąble. Na szczęście w niektórych oknach w domu mamy siatki. Pilnujemy, żeby córka nie wychodziła wieczorem na dwór - mówi Celina Jezusek, mieszkanka Rudy.

Komary dokuczają także m.in. mieszkańcom Lasaków i Grzegorzowic w gminie Rudnik, gdzie dalej są olbrzymie zalewiska. Urzędnicy kupili i rozdali ludziom środki do zwalczania owadów, by spryskali swoje mokre piwnice.

- To wszystko na nic. Miejscowe opryski niewiele dają - mówi Alojzy Pieruszka, wójt gminy Rudnik.

Dlatego starosta raciborski Adam Hajduk zaapelował do wojewody o spryskanie środkami owadobójczymi terenów wzdłuż rzek - Odry i Rudy.

Ale akcja zostanie przeprowadzona w całym województwie. Na walkę z plagą komarów pójdą olbrzymie pieniądze, nieoficjalnie mówi się o milionie złotych.

- Wojewoda wystąpił z wnioskiem do MSWiA o przyznanie środków na opryski. Nie będziemy jednak czekać, aż będą pieniądze. Trzeba zacząć działać, bo sytuacja staje się trudna. Komary mają idealne warunki do rozwoju. Jest ciepło i wilgotno. Rozmnażają się na niespotykaną dotąd skalę - mówi Grzegorz Hudzik, wojewódzki inspektor sanitarny z Katowic.

W poniedziałek odbędzie się spotkanie z samorządowcami dotkniętych powodzią miejscowości. - Ustalimy plan działania. W pierwszej kolejności opryski będą prowadzone tam, gdzie zalega woda m.in. w powiecie bieruńsko-lędzińskim, na Ży-wiecczyźnie i Raciborszczyźnie - wylicza Hudzik. - Już w przyszłym tygodniu chcemy rozpocząć opryski - dodaje.

Jednak przeprowadzenie akcji z powietrza nie wchodzi w grę.

- Preparaty owadobójcze nie działają selektywnie. Oprócz komarów zginęłoby też wiele pożytecznych owadów m.in. pszczoły - tłumaczy Hudzik.

Dlatego do walki z komarami zaangażowana zostanie cała armia ludzi, która wejdzie na podmokłe tereny. Likwidowane będą zarówno dojrzałe osobniki, jak i jaja oraz larwy komarów.

Tymczasem mieszkańcy szturmują apteki i wykupują wszystko, co na etykietkach ma przekreślonego komara.

- Przez kilka dni w hurtowniach brakowało takich preparatów. W końcu je zdobyliśmy%07- mówi Iwona Wałach z apteki "Pod Różami" w Raciborzu.

Wiadomości

Komentarze (4)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

wyborca_wierny (gość)

Pamiętajmy ile on przeszedł! Dajmy mu szansę na lepszą Polskę, bez powodzi i dziadostwa! Przyszłość jest jedna!

Hrabia KOMUCHOWSKI (gość)

Jeden milion wypryskaja w powietrze albo i nie a woda znowu bedzie zalewac dobytek ludzi.

martyna (gość)

W Gliwicach jest nie do zniesienia. W parku Chrobrego i tuż obok wzdłuż ulicy akademickiej, niekiedy widać jakby chmury zgęstniały, a to te przeklęte nieznośne i niebezpieczne owady.
Niestety te tereny stały co najmniej przez miesiąc we wodzie a właściwie w gnojówce, no i teraz mamy skutki jakich Gliwice dotąd nie widziały.