"Aida" - Opera Śląska w Bytomiu kończy 72. sezon artystyczny.

"Aida" - Opera Śląska w Bytomiu kończy 72. sezon artystyczny.

Po rewelacyjnie przyjętej , marcowej premierze „Mocy przeznaczenia”, sezon artystyczny Opery Śląskiej w Bytomiu zamyka inna opera Giuseppe Verdiego. Na deskach 9, 10 i 11 czerwca zobaczymy „Aidę”. Kto przegapi, będzie miał jeszcze jedną szansę. Zespół zagra ostatni raz na spektaklu wyjazdowym 19 czerwca w Teatrze Śląskim w Katowicach.

Walka o uczucie i wolność kraju



Sceneria spektaklu idealnie wpisuje się w nasze marzenia o nadchodzących wakacjach. Historia dzieje się bowiem w starożytnym Egipcie.

Dzieje etiopskiej niewolnicy a jednocześnie królowej Aidy, zakochanej w w egipskim wodzu Radamesie (Luis Chapa) pokazane są na tle konfliktów wojennych między dwoma państwami. Aida (Tamara Haskin) jest rozdarta między wzajemną miłością do wojownika wrogiego państwa, a uczuciami patriotycznymi, które próbuje wykorzystać jej własny ojciec, Amonastro (Andrzej Dobber).

Do tego dochodzi dodatkowy konflikt miłosny, bo w Radamesie zakochana jest też córka faraona Amneris ( Małgorzata Walewska). Jest więc tu sporo emocji, sceny masowe przeplatane są z lirycznymi duetami kochanków, zakochanych kobiet, czy ojca i córki.

„Aidę” w tej wersji wyreżyserował Laco Adamik, scenografią zajęła się Barbara Kędzierska, choreografią Henryk Konwiński, a przygotowaniem muzycznym Tadeusz Kozłowski (dyrygent świętuje w tym roku 45-lecie pracy artystycznej - przyp.red.). W głównych rolach występują nie tylko polskie, ale i zagraniczne gwiazdy scen operowych. Opera „Aida” jest często grywana w plenerach, w spektaklu wykorzystywane są zwierzęta, nawet słonie. Jak będzie w Bytomiu? Tego twórcy nie chcą zdradzać. Chociaż, jak przyznał Tadeusz Kozłowski, słoni nie zobaczymy, to efektów zapierających dech w piersiach nie zabraknie.

Miłość ponad wszystko



Tamara Haskin grała już Aidę ponad 16 razy. - Najważniejszy w moim przekazie postaci jest pokazanie publiczności wewnętrznego konfliktu Aidy, rozdarcia oraz niepewności siebie i tego, co ma się wydarzyć. Jedna decyzja może doprowadzić do śmierci. Aida ma tę świadomość, wiedząc o swojej rywalce Amneris. Moja bohaterka jest niewolnicą, ale jednocześnie królową Etiopii. Ale w Egipcie tylko niewolnicą - podkreśla Tamara. Szczególnie zwraca uwagę na duet między Ameris i Aida, kiedy zapomina o różnicach, które dzielą. Są równe, kochając tego samego mężczyznę.

- Verdi budzi respekt, szacunek. Śpiewając, staram się robić to całym swoim ciałem, a wręcz duszą wchodzę w tę rolę. Nie określiłabym jej jako trudną, ale na pewno pełną poświęcenia, wydobycia dźwięków z samego środka ciała. Uwielbiam tę rolę - podkreśla artystka. Pełna ekspresji, zachwyca się też bytomskim teatrem. - Opera Śląska jest przepiękna architektonicznie, czuje się tu powiew historii. Jest niewielka, jak na mój głos, ale oferuje wiele, zwłaszcza, że akustycy są wspaniali. Daje możliwość poczucia odbioru głosu i jeszcze więcej można przekazać - mówi solistka oklaskiwana m.in. w Metropolitan Opera w Nowym Jorku.

Luis Chapa, który partneruje jej jako kochanek, dodaje : Radames to młody, bardzo silny mężczyzna, który znajduje się na najwyższym szczeblu kariery wojskowej. Jednocześnie jest zakochanym młodzieńcem. Dla niego to trudna podróż, pełna poświęceń w imię miłości, miłości do Aidy. Dla wszystkich to tragedia, kiedy umiera. Jednak dla niego to forma zwycięstwa, bo ginąc, może się połączyć z ukochaną, z jej duszą - podkreśla. I sam nie ma wątpliwości, co jest tu ważniejsze, miłość do kraju, walka, czy uczucie do ukochanej kobiety. - Miłość, zdecydowanie miłość. Bezwarunkowo do kobiety, ponad inne - śmieje się artysta.

Kameralny teatr to bliższy kontakt



Ale myliłby się ktoś, kto odebrałby spektakl na jednej płaszczyźnie, miłości mężczyzny i kobiety. Andrzej Dobber, śpiewający barytonem, występuje w trudnej roli króla Etiopii Amonastro. Ale jest i ojcem Aidy.

- Moja postać jest przebiegła, mądra i na pewno chce jak najlepiej dla swojego narodu. Do tego stopnia, że manipuluje uczuciami patriotycznymi córki, wykorzystuje jej miłość do Radamesa - mówi. I on czuje się rozdarty. Sam artysta przyznaje, że ciekawi go ta postać, zwłaszcza, że sam jest ojcem czworga dzieci. W „Aidzie” śpiewał we Francji na festiwalu w teatrze rzymskim w Orange. Tam było 9 tys. ludzi. a także na deskach Arena di Verona, dla 15 tysięcy. Opera Śląska jest bardziej kameralna.

- To na pewno będzie inne uczucie, tutaj ludzi jest mniej, ale są bliżej. Sam jestem ciekawy tego odbioru. Trzeba pamiętać, że mały teatr niczego nie wyklucza - mówi.

Czytaj także

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

beznadzieja (gość)

Najnudniejsza opera ever. Zero klimatu Egiptu. W równym stopniu mogło by to być o Włoszech...