Kierowców wracających za tydzień z wakacji czeka komunikacyjny horror. W następną sobotę (29 sierpnia) autostradę A4, a przypuszczalnie też wjazdy na A1 i A2 zablokują setki motocyklistów.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Kierowców wracających za tydzień z wakacji czeka komunikacyjny horror. W następną sobotę (29 sierpnia) autostradę A4, a przypuszczalnie też wjazdy na A1 i A2 zablokują setki motocyklistów.
To kolejny protest przeciwko opłatom dla kierowców jednośladów. - Nie chcemy karać kierowców. Ale takie demonstracje to dla nas jedyne wyjście - mówią motocykliści. Przejazd samochodu osobowego z Katowic do Krakowa i z powrotem kosztuje kierowcę 26 złotych. Tyle samo płacą motocykliści.

- W całej niemal Europie motocykliści albo płacą mniej za autostrady, albo nie płacą w ogóle. Przecież jednoślady nie niszczą nawierzchni, jak samochody osobowe czy tiry - argumentuje Szczęsny Filipiak, współorganizator akcji. Jej pomysłodawcy domagają się od ministra infrastruktury wydzielenia osobnej kategorii pojazdów w ustawie o autostradach płatnych. Motocykliści wysłali petycje nie tylko do ministerstwa, ale i zarządcy A4, firmy Stalexport Autostrada Małopolska. W tym tygodniu o problemie dowiedział się też premier.

By protest nagłośnić, motocykliści dwukrotnie urządzili strajk włoski przy bramkach na obu końcach płatnego odcinka autostrady. Robili to, co zwykle, tylko kilkanaście razy wolniej. Efekt? Gigantyczne korki na i tak niewydolnej drodze. Prawdziwy paraliż A4 szykuje się jednak w najbliższą sobotę. Trzeci protest ma być najbardziej spektakularny - uczestniczyć w nim może od kilkuset do ponad tysiąca motocyklistów. Niektórzy z nich przyjadą... samochodami, na wypadek, gdyby policja zamknęła część bramek przed jednośladami. Walczący o swoje motocykliści przypomnieli też główny problem od dawna związany z drogą A4 - niekończącą się przebudowę odcinka Katowice - Kraków.

Nasza gazeta wielokrotnie solidaryzowała się z kierowcami walczącymi o obniżenie opłat w czasie remontu. Teraz szum wokół sprawy postanowili wykorzystać politycy. Projekt ustawy o obniżeniu opłat za przejazd rozkopanymi autostradami złożą na pierwszym powakacyjnym posiedzeniu Sejmu małopolscy posłowie PiS Beata Szydło i Andrzej Adamczyk. Ta inicjatywa może ukrócić praktyki S

Mają wielkie warczące maszyny i nie zawahają się ich użyć. Skrzyknęli się na jednym forum internetowym, by już dwukrotnie zablokować autostradę A4 i za tydzień zrobią to znów. W najbliższą sobotę motocykliści ze Śląska i Małopolski zjednoczą się, by zaprotestować przeciwko opłatom za przejazd drogą łączącą Kraków i Katowice.

Kierowców wracających z wakacji czeka więc komunikacyjna apokalipsa, choć trzeba pamiętać, że akcja i dla nich odnosi pozytywny skutek. Zmobilizowała polityków do ustawodawczej walki z zarządcami autostrad, którzy pobierają pieniądze bez względu na niekończące się remonty i utrudnienia w ruchu.
Szczęsny Filipiak ma 42 lata, żonę i dwójkę dzieci. Z zawodu jest fotografem, a zarabia na życie, prowadząc własną firmę. Po pracy wsiada na motor z "Born to be wild"na ustach. To on prawie miesiąc temu zaproponował kolegom udzielającym się na forum internetowym "Grupy Południe" zorganizowanie akcji wzorem brytyjskich motocyklistów, którzy właśnie dzięki protestom, sami wywalczyli sobie bezpłatne przejazdy przez płatne mosty i tunele.

- Im się udało. My zaś nie tylko protestujemy, ale też piszemy petycje i informujemy o naszym problemie opinię publiczną - tłumaczy Filipiak. - Oprócz brytyjskiego precedensu posiłkujemy się też przykładami z większości krajów europejskich, w których motocykliści nie płacą w ogóle lub mniej za przejazd płatnymi drogami. Tak jest choćby w Austrii, Chorwacji, Czechach, na Słowacji i na Węgrzech.
Motocykliści domagają się przywrócenia dla nich osobnej kategorii pojazdów w ustawie o autostradach płatnych (taki zapis istniał w ustawie do 2004 roku) i obniżenia na tej podstawie stawek za przejazd. Nie zraża ich wzajemne przerzucanie się odpowiedzialnością przez zarządcę autostrady i ministerstwo infrastruktury. Firma Stalexport Autostrada Małopolska przekonuje, że rozwiązanie kłopotów motocyklistów leży w gestii resortu, z kolei w ministerstwie uważają, że jest odwrotnie.
- Uważamy tę kwestię za zamkniętą i nie rozumiemy celu dalszych protestów - mówi Alicja Rajtar, rzeczniczka koncesjonariusza A4.

Motocykliści obiecują walkę do skutku, a oprócz tego zapowiadają rozszerzenie akcji o nowe formy protestu. W najbliższą sobotę zablokują nie tylko autostradę A4, ale prawdopodobnie też wjazdy na A1 i A2. Nie wykluczają również powołania własnego stowarzyszenia oraz złożenia zawiadomienia do prokuratury w związku z nieuczciwym pobieraniem opłat za przejazd wiecznie remontowaną drogą.
Jeśli dojdzie do tego drugiego, będzie to kolejna próba złamania stanowiska Stalexportu, który mimo wątpliwej jakości usług nie kwapi się do obniżenia stawek za przejazd A4.

- Jedynym źródłem finansowania remontów drogi, którą przejęliśmy od państwa w fatalnym stanie, są opłaty za przejazd oraz kredyt, którego wyłącznym zabezpieczeniem są przychody z opłat - wyjaśnia rzeczniczka Stalexportu i obiecuje, że jeszcze w tym roku zakończy się remont nawierzchni autostrady na całej jej powierzchni.

Alicja Rajtar przyznaje jednak, że na modernizację w drugiej kolejności czekają 22 wiadukty stojące na trasie autostrady.

Tyle cierpliwości nie mają niestety kierowcy, którzy od lat zmagają się z utrudnieniami w ruchu na A4. Dwa lata temu Mariusz Fras, adwokat z Katowic, zirytowany zakorkowanym przejazdem do Krakowa, odmówił zapłaty przy bramce wyjazdowej. Podobnie jak w czternastu wcześniejszych podobnych przypadkach, firma Stalexport AM oskarżyła go o wyłudzenie 6,50 zł i... po raz pierwszy przegrał. W maju tego roku krakowski sąd uznał jednak, że konsument może odmówić pełnej zapłaty za wadliwy towar.

Trzy lata temu działalność zarządcy autostrady skrytykowała Najwyższa Izba Kontroli, która w raporcie stwierdziła, że SAM nie wywiązuje się z umowy koncesyjnej.
W ubiegłym roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że Stalexport narzuca nieuczciwe ceny za przejazd remontowanym odcinkiem i wykorzystuje swoją dominującą pozycję. Prezes UOKiK, Marek Niechciał, nazwał nawet A4 "wyrobem autostradopodobnym". Na SAM nałożono karę 1,3 mln zł. Firma odwołała się jednak od tej decyzji.

Batem na praktyki Stalexportu ma być nowa ustawa o obniżeniu opłat za przejazd remontowanymi autostradami, która na pierwszym po wakacjach posiedzeniu Sejmu trafi do laski marszałkowskiej. Jej pomysłodawcami są małopolscy posłowie PiS: Beata Szydło i Andrzej Adamczyk.

- W tej sprawie liczymy na porozumienie wszystkich partii w parlamencie - mówi posłanka Szydło. - W najgorszym przypadku do końca roku ustawa zostanie poddana pod głosowanie.
Do końca roku A4 ma być przejezdna, a opłaty za przejazd autostradą w stosunku do zarobków są i pozostaną w Polsce najwyższe w całej Europie.


Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!