Wybierz region

Wybierz miasto

    Popyt na polonistów

    Autor: JACEK BŁASIAK

    2002-01-08, Aktualizacja: 2004-12-18 01:21 źródło: Dziennik Zachodni

    Z jednym wyjątkiem już wszyscy zawodnicy MHKS-u zostali zaangażowani przez inne kluby. Świadczy to o wartości zawieszonej drużyny. Gdy Miejski Hokejowy Klub Sportowy Polonia zawiesił działalność i wycofał drużynę z ...

    Z jednym wyjątkiem już wszyscy zawodnicy MHKS-u zostali zaangażowani przez inne kluby. Świadczy to o wartości zawieszonej drużyny. Gdy Miejski Hokejowy Klub Sportowy Polonia zawiesił działalność i wycofał drużynę z rozgrywek, zawodnicy na swój wniosek otrzymali zgodę na bezpłatne wypożyczenie do innych klubów do końca sezonu.


    Większość hokeistów, było nie było brązowego medalisty ubiegłego sezonu, znalazła szybko nowych pracodawców. W Bytomiu pozostało tylko kilku zawodników, którzy, by nie zapomnieć jak się gra, spotykali się na lodowisku przy Pułaskiego. Teraz jednak i ci "ostatni Mohikanie" znów grają w lidze.

    Janusz Syposz, Jerzy Sobera, Andrzej Secemski, Zbigniew Sierocki i Robert Mandla zadebiutowali w piątek w barwach pierwszoligowego SKH Sanok. Po drugiej stronie zagrał brat Andrzeja Secemskiego, Krzysztof, a chyba jedynym hokeistą Polonii, który nie został zaangażowany do innego klubu, pozostał bramkarz Zbigniew Szydłowski.


    - Przegraliśmy w Sanoku z liderem, TKH Toruń - mówi 36-letni obrońca, Janusz Syposz. - Ale po bardzo dobrym, jak na pierwszoligowe warunki, meczu. Na lodowisko przyszło około tysiąca widzów, mimo dwudziestostopniowego mrozu. Gdyby było cieplej, przyszłoby zapewne dwa razy tyle.
    Gospodarze przegrali 3:4, a Syposz nie wykorzystał rzutu karnego.

    - Cóż, zdarzyło się, ale trudno się temu dziwić po dwóch i pół miesiąca bez treningu, jak to się u nas mówi - bez kija. Jednak kibice byli zadowoleni, wołali: ,nic się nie stało". Zadowoleni z nas byli też prezesi SKH. Poprzednio Sanok przegrał z Toruniem dwa razy wysoko, a teraz była walka. Torunianie są lepsi od SKH pod względem organizacyjnym i finansowym, ale po solidnym treningu nasza piątka polonistów poradziłaby sobie z nimi.
    Syposz zamierzał już zawiesić łyżwy na kołku.

    - To prawda, ale działacze z Sanoka przekonali mnie jeszcze do grania. Najpierw dzwonili, a potem przyjechali do Bytomia. Zaproponowali nam niezłe warunki. Na sam mecz przyjechali po nas samochodem, na następny w Opolu zabrali nas po drodze. W Sanoku chcą ratować hokej i bardzo liczą na awans do ekstraligi. Drużyna jest teraz na trzecim miejscu, ale wszystko rozstrzygnie się w play off.

    Janusz Syposz gra w hokeja już 26 lat, od dziesiątego roku życia. Wychowankowie Polonii wywodzą się zwykle ze szkoły sportowej nr 36.

    - Ja nie. Adam Goliński, Krzysztof Kuźniecow i ja jesteśmy ze szkoły nr 51 przy Łużyckiej. Z Polonią zdobyłem pięć tytułów mistrza Polski, a także srebrne i brązowe medale. Cztery sezony grałem potem w GKS-ie Katowice, gdzie bodaj trzy razy zdobyłem brązowy medal. Potem był ten ostatni "brąz" z Polonią i takie nieprzyjemne zakończenie. Mam nadzieję na reaktywowanie hokeja w Polonii, ale znając realia tego miasta jestem pesymistą. W Bytomiu chyba nie chcą mieć sportu - zakończył Janusz Syposz.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)